Trwa nagonka dziennikarzy na nauczycieli. Trochę przycichło o Karcie Nauczyciela, to wzięli się za pensje. W ostatnim tygodniu już dwukrotnie czytałem na portalu Gazety Prawnej ile ja to nie zarabiam. Podobno nawet do 9 tysięcy mogę wyciągnąć w październiku, ha, ha. No niestety zarabiam ledwo 2,5 a jestem dyplomowany. Komuś zależy więc, by wokół nauczycieli unosił się stale smrodek niepewności, bo skoro w gazetach piszą, to na pewno belfry coś kręcą.

W październiku jak wiadomo dyrektorzy dają nagrody dyrektora a prezydenci i wójtowie swoje nagrody dla nauczycieli. Tylko w Prawnej nie napisano, że dostaje je około… 5% nauczycieli. I jeszcze jedna ciekawostka, nagrodę prezydenta miasta albo kuratora dostaje w 99% przypadków jedna osoba w szkole (czasami nikt nie dostaje). Kolejna ciekawostka, nagrody dyrektora są przeważnie rzędu 200-800 zł na rękę, rzadko kiedy dyrektor jest tak hojny, że daje któremuś tysiaka. Dlaczego pan mądry inaczej z Prawnej tego nie pisze? No chyba właśnie żeby wokół belfrów śmierdziało.

Czasami czytając Prawną mam wrażenie, że ktoś ich kiedyś w szkole skrzywdził, że tak cięci są na nauczycieli. A może niech przekwalifikują się, to będą mieć zajebiste przywileje, wysokie wypłaty i w chuj wolnego. Przecież na naukę nigdy nie jest za późno. Poza tym, jako gazeta liberalna, sławiąca zalety wolnego rynku powinna wiedzieć, że jedynie przyzwoite pieniądze mogą sprawić, że do zawodu trafią najlepsi, że każdy będzie szanował pracę i nie chałturzył. A ja, pracując w szkole, mogę stwierdzić, że absolwenci szkół średnich nie chcą być nauczycielami, bo ani kasa ich nie przyciąga, ani też warunki pracy (wakacje wakacjami, ale w ciągu tych 10 miesięcy słaby psychicznie zeświruje).

Nie zapominajmy, że mamy niż demograficzny, nauczyciele są zwalniani, inni mają ograniczenia etatów. Szczyt marzeń to teraz goły etat. O tym też Prawna nie pisze. Wśród moich kumpli (nie nauczycieli) plasuję się wśród tych, którzy zarabiają najmniej. Skąd więc ten jad w prasie? Może mam być niczym Siłaczka? Pensje wzrosły w ostatnich latach, ale ceny i koszty życia też wzrosły, no i nikt nie mówi, na jak upokarzającym poziomie były te pensje parę lat temu. Drodzy dziennikarze… nie wystarczy wziąć tabelkę lub suche dane statystyczne i rżnąć mądralę. Trzeba jeszcze przeanalizować kontekst, wpływ innych czynników, sprawdzić co było przed podwyżkami itd. Tak się to robi. Bo inaczej można zrobić więcej niedobrego niż dobrego. No ale jak o tym uczyli w szkole, to może bawiliście się komórką, lub podszczypywaliście koleżankę, a może na kacu po imprezie byliście. Nie wiem. Ale wiem, że piszecie rzeczy, które mijają się z prawdą.