Pamiętacie państwo z pewnością kultową scenę z polskiej komedii „Wiosna panie sierżancie”, gdy tytułowy sierżant Lichniak kazał staremu bimbrownikowi Wyderce, przeprowadzić pogadankę dla ludzi z miasteczka (można ją znaleźć pod hasłem „Alkohol to zguba ludzkości” na YouTube), która to jak wiemy skończyła się… podaniem przez Wyderkę przepisu na bimber. Przypomniałem sobie tę scenę po obejrzeniu w internecie występu Karoliny Czarneckiej, która wykonała piosenkę (cover) pod tytułem „Hera, koka, hasz, LSD”. Podobnie jak w przypadku dobrych intencji sierżanta Lichniaka, z pewnością tutaj także były dobre intencje. Niestety… wyszło jak z Wyderką.

Z góry mówię, że nie jestem typem inkwizytora, który stoi na straży moralności, rozumiem też, że był to przegląd piosenki aktorskiej. Ale trzeba mieć świadomość, że biorąc na warsztat tak kontrowersyjny temat, nie skończy się jedynie na ocenie wykonania. A powiem szczerze, po wysłuchaniu, nie wiedziałem za bardzo o co tak naprawdę artystce chodzi? Bo jeżeli o potępienie narkotyków i przestraszenie potencjalnych narkomanów, to raczej nie, bo tekst za wesoły, refren wpadający w ucho. Oczywiście o moje ucho tutaj nie chodzi. Jeśli taki refren wpadnie w ucho licealiście, to jeszcze nic strasznego, gdyż żywię nadzieję, że zrozumie wydźwięk i sens końcowy piosenki. Jednak nad zrozumieniem go przez gimnazjalistów i uczniów podstawówek, to już bym się zastanowił. Wszak do końca, mało kto wysłucha utworu, a nawet jak wysłucha, to nucony i powielany będzie refren. Taki melodyjny, taki zajefajny (z komentarzy w necie wywnioskowałem, że w gimnazjach już się to nuci). Myślę, że piosenka ta stanie się wesołym hymnem wielu zakrapianych imprez, na których być może pojawi się także diler. To trochę takie oswajanie czegoś złego. Bo narkotyki są złe. Powiem wprost: nie chciałbym usłyszeć jak nuci sobie to wesoło mój syn. Wolę jak narkotyki są tematem tabu, o którym mówi się rzeczowo i groźnie. Wystarczy, że w Polsce oswojono już wśród dzieci alkohol. Jednak alkohol nie uzależnia tak szybko i nie zabija tak szybko jak narkotyki. Dzieci są naiwne i łatwowierne. A jak tutaj mówić dzieciom o śmiertelnym zagrożeniu, skoro tak śmiesznie i powszechnie się o tym śpiewa? Ej… chyba ci starzy robią z igły widły.

Może przesadzam. Ale jeśli miała być to piosenka antynarkotykowa, to zdecydowanie wolę Dżem i teksty Ryśka Riedla, który „pięknie” i pouczająco opisał nam w piosenkach swoje konanie. Ku przestrodze. Rysiek zmarł na narkotyki. Gdybym miał wypowiedzieć się, czy wykonanie pani Czarneckiej bardziej ostrzega przed ćpaniem, czy je oswaja i popularyzuje, to stawiał bym na opcję drugą. I obym się mylił.