Dziwna sprawa z tą Panią Kluzik-Rostkowską… Najpierw ustala kalendarz roku szkolnego tak, by przerwa świąteczna była taka długa, a po pół roku zauważa, że przecież ktoś będzie musiał zająć się dziećmi, bo rodzice mają tylko 26 dni urlopu… Wspomnieć warto też, że to nie nauczyciele a politycy (w tym Pani Ministra, gdy jeszcze ministrą nie była) ustalili, że 6.I. mamy kolejne święto, co skłoniło Polaków różnych zawodów do kombinowania, by sobie wolne przedłużyć… O co więc chodzi? Jakiś brak konsekwencji w myśli i w mowie? Rozchwianie emocjonalne? Musiał by się wypowiedzieć specjalista…

Jestem rodzicem dwójki dzieci uczęszczających do podstawówki (a wcześniej do przedszkola) i powiem, że NIGDY szkoła i przedszkole nie zostawiły nas rodziców samym sobie. ZAWSZE przed takimi okazjami sondowano ile dzieci zostanie „do opieki” i dla tych dzieci organizowano zajęcia. Pani Ministra opiernicza więc nauczycieli, że nie robią czegoś, co od lat już robią… Szkoły postępują przecież zgodnie z przepisami prawa, których nie wymyślają nauczyciele a MEN. Mało tego, robi aferę z czegoś, co powinno być załatwione na linii: Rada Szkoły (lub Rada Rodziców) – dyrekcja szkoły. Innym słowem, szczuje rodziców na nauczycieli i szuka taniej sensacji. Po co? O to proszę pytać Panią Ministrę. Osobiście sądzę, że w tym ministerstwie jest najbardziej przypadkową osobą, od czasu powstania III RP.

Inna sprawa, że często ulega wpływom niewielkiej, acz hałaśliwej, grupy rodziców, którzy we wszystkim szukają dziury. Spotykam czasami takich rodziców na zebraniach… Jakoś przez tyle lat funkcjonowała przerwa świąteczna i zawsze dziećmi miał się kto zająć. Są przecież babcie i dziadkowie, a i rodzice powinni czasem wyluzować, i pobyć z dziećmi (bo potem się dziwią, że tracą kontakt…). Mam wrażenie, że z tej przerwy najmniej zadowoleni są pracoholicy… i dobrze.

I jeszcze coś. Część rodziców wręcz oczekuje tzw. dodatkowych dni wolnych, bo w tym czasie bierze urlop i wyjeżdża z dziećmi np. w góry na narty. Dla niektórych rodzin jest to okazja, by biorąc np. 5 dni urlopu, mieć tego urlopu 2 tygodnie… O tym Pani Ministra też nie pomyślała.

Myślę, że mam rację. Potwierdzają to pustawe sale lekcyjne, tuż przed i tuż po przerwie świątecznej. A Panią Ministrę proszę by nie siała fermentu, bo rodzice od lat potrafią dogadać się z dyrektorami szkół, którzy przecież znają przepisy oświatowe. Nie wiem jaki ma Pani cel w swoim postępowaniu? Może chce Pani znowu pokazać nauczycieli w złym świetle, by potem łatwiej wprowadzało się kolejne oszczędności w oświacie?