A więc po kolei:

  1. Przede wszystkim, aby politycy o nas zapomnieli…, aby kolejni ministrowie (kimkolwiek będą) nie rozgrywali nami swych politycznych interesików i aby nie uszczęśliwiali nas na siłę. Bo taka tradycja się u nas zrobiła, że nikt nas nawet (nauczycieli, rodziców i uczniów) nie pyta, czy chcemy zmian. A przede wszystkim żaden polityk nie zastanawia się u nas, czy są na te zmiany pieniądze, stąd zmiany (które same w sobie nie są złe) pozostają na… papierze.
  2. Aby samorządy przestały na nas oszczędzać. Bo choć oszczędność jest cnotą, to tak się porobiło, że „odchudzanie” oświaty w gminach ma zbyt często związek z kiepskim gospodarowaniem samorządów, które obcinają nam pieniądze, aby spłacić zaciągnięte bezmyślnie kredyty lub utrzymać monumentalne obiekty, które za te kredyty powstały. A przecież edukacja jest najlepszą inwestycją, która jednak nie mieści się w głowach myślących od kadencji do kadencji…
  3. Aby dziennikarze nie szukali w szkołach taniej sensacji, lecz opisywali nasze sukcesy, aby częściej pochylili się nad naszą ciężką pracą u podstaw z trudnymi i zaniedbanymi dziećmi itp. Bo patologie oczywiście powinno się ujawniać i… informować o tym policję i prokuraturę, zamiast tworzyć z opisywania patologii istotę pracy dziennikarskiej. Rzeczywistość trzeba wszak opisywać zamiast ją kreować.
  4. Aby Kuratoria o nas zapomniały na cały rok. Bo nie liczę na to, iż zrozumieją, że te ich kontrole i wizytacje wprowadzają jedynie zamieszanie w codziennej pracy, nie mówiąc już o tonach nikomu niepotrzebnych papierów, które są na potrzeby tych kontroli produkowane… Zbyt wiele rozwiązanych problemów mamy jedynie na papierze, zupełnie jak w tym powiedzeniu „operacja się udała – pacjent zmarł”. Sugerowałbym też dogłębną analizę słowa „wspierać”.
  5. Aby rodzice mieli dla dzieci czas, taki realny, nie przed telewizorem. Wszak szkoła jest tylko jedną częścią puzzli, drugą jest dom oraz praca i uwaga poświęcona dziecku przez rodziców. Bo zaocznie to można skończyć studia, ale nie wychować dziecko.
  6. Aby nauczyciele nie zamykali się w wieżach z kości słoniowej, lecz aby słuchali, co mówią dzieci i rodzice. Czasami wystarczy okazać odrobinę zrozumienia, zejść z piedestału, zauważyć, że świat się zmienia i metody sprzed pięciu lat są już czasami nieskuteczne.
  7. Aby uczniowie zrozumieli, że elektroniczne gadżety nie sprawią, że nauczą się myśleć i stosować wiedzę. Aby zrozumieli, że te wszystkie smartfony, tablety itp. czasami ich niszczą. Każdego urządzenia można bowiem użyć dobrze lub źle, jak w tym powiedzeniu o małpie i brzytwie.

Już to wszystko kiedyś pisałem? To dobrze, bo spokój w działaniu, wzajemna współpraca, zrozumienie, zaufanie, empatia, podparte właściwym użyciem zdobyczy techniki, to są wartości ponadczasowe. Rewolucji nie potrzebujemy.