Kolejna „dobra zmiana” szykuje się w procedurze odwoławczej od wyników matur… Zamiast przestać oszczędzać na weryfikatorach prac maturalnych, MEN szuka dziury w całym. Pomysły takie jak powoływanie specjalnych komisji do odwoływania się od odwołań odrzuconych przez OKE, fotografowanie prac przez odwołujących się maturzystów, czy tworzenie puli miejsc rezerwowych na uczelniach dla tych, którzy się odwołali, pachnie tylko jednym – dalszym spadkiem poziomu egzaminu maturalnego… Jako egzaminator, który na bieżąco wyjaśnia wszelkie wątpliwości (dotyczące sprawdzanych prac) z weryfikatorem, przewodniczącym komisji egzaminacyjnej, a w razie potrzeb nawet z centralą w Warszawie, protestuję.

Z igły robi się widły, bo ilość odwołań w skali kraju jest śmiesznie mała, a tych uzasadnionych odwołań wręcz nikła… Czyli system działa: sprawdzamy prace sami, potem w parach (z innymi egzaminatorami) wychwytujemy ewentualne błędy i wątpliwości, to wszystko sprawdza weryfikator, a niektóre przewodniczący komisji. Nad kontrowersyjnymi odpowiedziami dyskutujemy w szerszym gronie egzaminatorów, robi się z tego często prawdziwa burza mózgów. Wątpliwości staramy się rozstrzygać na korzyść maturzysty. Czego więc jeszcze chce MEN? Może jeszcze kryptologa sprowadzi, aby udowodnić, że wszystko co bzdurne i nieczytelne, jest dobrą odpowiedzią…

Nie czarujmy się, jeśli te regulacje wejdą, to będzie jeszcze większe pole do nadużyć, pieniactwa, oraz podważania autorytetu egzaminatora. Tak tak… Sprawdzam matury od lat, uczę przedmiotu i uzupełniam wiedzę, jestem profesjonalistą, fachowcem. Za takiego się uważam. Mimo to, moje sprawdzanie kontrolują jeszcze 2 lub 3 osoby, również profesjonaliści. Dlaczego więc naszą pracę ma podważać nastolatek?

Poziom matury od wielu lat obniża się, coraz łatwiej ją zdać, a zdanie jej na najniższym poziomie gwarantuje (w dobie niżu demograficznego) miejsce na studiach… Uczelnie kończą często tacy, którzy nie przeczytali na studiach żadnej książki, a ich wiedza pochodzi głównie z Wikipedii. Co? Za mało dziadostwa w kraju? Znów trzeba dokopać wykształciuchom, tym razem w osobach egzaminatorów?