Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Półka z podręcznikami

Mam w pracy półkę z podręcznikami z Geografii i EDB (dawnego PO), a właściwie dwie półki, bo przez wiele lat pracy nazbierało się tego dosyć sporo. Pierwsze pamiętają jeszcze czteroletnie liceum, kolejne – reformę Handkego. Podręczniki te są już nieaktualne, ale świetnie obrazują bezsens zmian, które zachodziły przez ten czas w oświacie. Obok nich stoją te aktualne, z reformy Hallowej, na których jeszcze dobrze nie wyschła farba drukarska, ale wiem już, że i te się zdezaktualizują, i zostaną zastąpione przez podręczniki epoki Zalewskiej.

Jakoś szkoda mi się ich pozbyć, bo przecież treść przeważnie aktualna i na upartego z każdego z nich mógłbym jeszcze uczyć (albo podarować biednemu uczniowi). Poza tym mam jakiś opór przed wyrzucaniem książek, nawet podręczników. Podręczniki się zmieniają, lecz treści w nich zawarte, praktycznie nie. Oczywiście nie mówię tutaj o treściach, które naturalnie się starzeją: danych ekonomicznych, zmianach na mapach politycznych, wytycznych Rady Resuscytacji itp. A reszta? Coś tam zostało poprzestawiane, coś zamienione kolejnością, ale tak naprawdę wszystko jest podobne. Obrazki są nowsze, papier gładszy, tabele i wykresy bardziej efektowne, ale obrazują te same zjawiska i procesy. Na logikę musi tak być, bo przecież kanon wiedzy nie zmienia się co kadencję parlamentarną… Obecne rozszerzenie z geografii epoki Hallowej do złudzenia przypomina te z epoki Handkego, bo podręczniki prawie się nie różnią, więc wykorzystuję czasami sprawdziany ze starego rozszerzenia.

Marnujemy papier, politycy żonglują treściami z podstawy, które po przetasowaniu są w innym miejscu, jak karty. Otrzymujemy stary produkt w nowym opakowaniu. Uczymy tego samego, a MEN chwali się, że dokonał zmian programowych. Zmiany oczywiście jakieś są, ale to kosmetyka w porównaniu do ogromu operacji i pieniędzy na to wydanych. A że podstawy przeładowane są teraz zaleceniami co do aktywnych metod? To też przekręt, dobrzy nauczyciele stosowali aktywne metody gdy jeszcze MEN nie wiedział, że tak się będą nazywały (a źli nauczyciele jak chałturzyli, tak będą chałturzyć). I nawet więcej się pracowało aktywnie kiedyś niż teraz, bo więcej godzin było, a realizacja podstawy, nie była kwintesencją edukacji. Wszak ważniejsze aby człowieka rozwijać i zainteresować. Dzisiaj żąda się aktywnych metod obcinając czas na realizację, wpychając dzieci do przepełnionych klas, pauperyzując zawód nauczyciela (który lata jak pies pomiędzy szkołami by uzupełnić etat i wiecznie się spieszy), upychając materiał, aby lecieć bardziej po łebkach.

Niedługo na półce pojawią się nowe podręczniki, z nową okładką, z informacją, że są one do nowej podstawy programowej. Nie mam złudzeń… Znowu będzie kosmetyka (coś się przesunie do innej klasy, zmieni kolejność, dołoży rok z nową cyferką na okładce). Ale znowu ktoś na tym nieźle zarobi: podręczniki, ćwiczenia, szkolenia, konferencje, targi. Wszak edukacja stała się biznesem, można klienta doić, mimo że to niby nasz pan. Bo gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę dla swoich, mniej o komfort nauki dziecka i kieszeń rodzica. A złodziejem będzie znowu przekupny nauczyciel, który będzie musiał dokonać wyboru nowego podręcznika od przedstawiciela handlowego.

3 kommentarer

  1. W końcu ktoś to napisał! Rodzice stracą bo będą musieli kupić nowe podręczniki, zyskają wydawcy, a uczniowie zamiast wakacji będą mieli nowe, bezużyteczne książki. Świetna sprawa!

  2. Dzień dobry! Dlaczego Pan napisał w ten sposób: „A złodziejem będzie znowu przekupny nauczyciel, który będzie musiał dokonać wyboru nowego podręcznika od przedstawiciela handlowego”? Uraziło mnie to! Pracuję w liceum i nigdy nie zostałam przekupiona przez wydawnictwo lub przedstawiciela handlowego!
    Wyboru podręczników pomagały mi dokonać moje córki, które akurat chodziły do liceum. Podpowiedziały mi, który z podręczników jest dla nich najatrakcyjniejszy i ich wybór pokrywał się z moim. A wcześniej sama analizowałam proponowane podręczniki.
    Boli mnie, że nawet nauczyciele powtarzają zdanie rozpowszechniane przez prasę, tak bardzo nieprzychylną nauczycielom…

    • Jarek Bloch

      Czerwiec 28, 2016 at 1:00 am

      Chodziło mi o liczne artykuły w prasie, które sugerowały w swoim czasie, że za wyborem podręczników stoją korzyści finansowe dla nauczycieli. Dla mnie osobiście była to zawsze dodatkowa robota za free…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*