Zbliża się koniec czerwca i zapowiedź planowanych zmian w oświacie. Zmiany na pewno nastąpią, bo niektóre rozwiązania poprzedniej reformy były faktycznie niefortunne, a obecny rząd ma wystarczające poparcie aby zmiany wprowadzać. Takie prawo zwycięzcy. Ponieważ na tym blogu nieraz prosiłem polityków o kilka lat spokoju w oświacie, a wiem już, że tego spokoju nie będzie, chciałbym zaapelować przynajmniej o mądrość i rozsądek, aby zbyt pochopnie podejmowane decyzje, nie skutkowały kolejnym bałaganem za kilka lat. Mówiąc inaczej, aby wprowadzać zmiany, które przeżyją dłużej niż tylko jedną kadencję. Apeluję o porozumienie ponad podziałami…

Rządzący nie powinni wprowadzać zmian ignorując zupełnie zdanie, poglądy i koncepcje przeciwników politycznych, oraz samych zainteresowanych. Poprzednicy zignorowali nawet głos nauczycieli po macoszemu traktując konsultacje przy tzw reformie minister Hall, oraz strzelili sobie w kolano ignorując zdanie rodziców w sprawie sześciolatków. Obecny, już zignorował głos samorządów i związków zawodowych, co skutkuje bałaganem przy naborze do przedszkoli i podstawówek, i z pewnością będzie miało odbicie w utracie miejsc pracy i ograniczeniach etatów dla nauczycieli od września tego roku. A można było uczyć się na błędach poprzedniej ekipy…

Jeśli wprowadzać zmiany, to takie, które nie zostaną wycofane lub zastąpione nową reformą przez kolejną ekipę rządzącą. Jeszcze raz przypominam: EFEKTY REFORM NIE SĄ WIDOCZNE OD RAZU! O EFEKTACH REFORMY MOŻEMY MÓWIĆ PO KILKU LATACH OD JEJ WPROWADZENIA!!! Wprowadzanie zmian co pięć-sześć lat, to reformowanie czegoś, czego efektów jeszcze nie oceniono! Jak zadufanym trzeba być w sobie, by zmieniać coś (i wydawać na to furę publicznych pieniędzy), co może zmieniać nie trzeba!?!?

Zmiany, które będą wprowadzone nie powinny być zmianami, które wszystkich zaskoczą, indywidualnymi przemyśleniami „z kapelusza”. Nie powinno się z nich robić tajemnicy i ogłaszać przy dźwięku fanfar. Trzeba raczej rzucać pomysły do publicznej dyskusji i śledzić głosy nauczycieli, rodziców, metodyków, a nawet uczniów. Nic tak nie wzbogaca jak dyskusja, w trakcie której możemy dostrzec rzeczy takie, których nie dostrzegliśmy sami. Tak powinno się robić, nie inaczej.

Nie wolno też wstydzić się zmiany własnego zdania i za wszelką cenę unikać rezygnacji z własnych pomysłów. A co jeśli argumenty merytoryczne strony przeciwnej okażą się mądre i trafne? Nie ma nic gorszego niż zamykanie się w wieżach z kości słoniowej… Nie ma nic gorszego niż uważać się za strażnika jedynej i słusznej prawdy.

WŁADZA ZMIENIA SIĘ CO 4 LATA, CZASAMI CO 8 LAT… KSZTAŁCENIE DZIECKA OD PRZEDSZKOLA DO MATURY TRWA OKOŁO 15 LAT. O tym rządzący zapominać nie powinni, nie ważne jakie poglądy reprezentują. Drodzy politycy, nie zapominajcie kto tu jest dla kogo i kto komu powinien służyć. Osobiście oczekuję pomocy i wsparcia, nie chcę realizować kolejnych genialnych pomysłów, które będą mi narzucone. Nie jestem murzynem do czarnej roboty, a absolwentem trzech uczelni, który profesjonalnie chce wykonywać swą pracę – uczenie i wychowanie. Uczenie w oparciu o dzisiejsze standardy, w oparciu o dzisiejszy stan naukowej wiedzy, uczenie przy wspomaganiu nowoczesnego sprzętu, tego którym posługuje się młodzież… I wychowanie, na dobrych ludzi i świadomych obywateli. Nie będę nigdy wciskał uczniom ideologii i jednej słusznej wersji postrzegania świata. I inni nauczyciele także nie będą. I dobrze, że nie będą, bo tylko dlatego szkoła przetrwała zawirowania ostatnich kilkunastu lat…