Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Zdumiewająco prosty świat Anny

Świat Anny jest bardzo prosty. Reformy ostatnich 16 lat można odwrócić w niespełna rok. Przed paleniem świeczek na grobach dopiąć wszystkie szczegóły, do Wigilii napisać podstawę programową, a na majówkę mieć wydrukowane profesjonalne podręczniki (bo przecież szkoły muszą wiosną podać listę podręczników, ale dla Anny to też nie problem, a może zapomniała…). Anna takimi błahostkami się nie przejmuje. Optymizm, że wszystko pójdzie jak z płatka, jest tu nawet większy niż przy reformie sześciolatków. Problemu nie stanowi nawet to, że dwa roczniki spotkają się w tej samej szkole i klasie. Pełen luz. Co trzeba palić, żeby być tak wyluzowanym? Pytam, bo też bym tak chciał.

Annie najwyraźniej pomyliły się role, tak jak jej poprzedniczkom. Powinna zjeść Snickersa bo gwiazdorzy, zamiast spokojnie korygować to, co złe. Robiąc rozpierduchę na dużą skalę, postąpiła tym samym dokładnie jak wcześniej Katarzyna, z tą różnicą, że chaos po tej reformie będzie po stokroć większy. Niech politycy wbiją sobie wreszcie do głowy, że nie żądamy od nich robienia rewolucji co cztery lata, najwyraźniej jednak tego nijak nie chwytają. Może wychodzą u nich braki w edukacji? Bo jak rozumieć stwierdzenie, że skutkiem kumulacji roczników będzie wyższy poziom w liceach? Oj szkoda, że gdy Anna zdawała do liceum nie było kumulacji roczników, może w wyniku większej konkurencji by się tam nie dostała i dzisiaj pracowałaby w piekarni, a nie w ministerstwie… Bałagan byłby z głowy… No to może w każdym roczniku zróbmy kumulację, liceum będzie przyjmować same genialne jednostki, jakie to proste. Czy Anna jeszcze na to nie wpadła?

Anna nie poda szczegółów swej reformy, bo przecież samorządy i belfrownia już wszystko wiedzą. Proste prawda? Tylko dlaczego, gdy pytam się kogokolwiek z osób rzekomo kompetentnych i poinformowanych, to nikt nie wie jeszcze nic. Może Anna pomyliła kraje, może wszystko wiedzą na Białorusi lub w Czechach? Może Anna sądzi, że telepatycznie każdy łączy się z wielkim mózgiem, jak ona i od razu wszystko wie. No cóż… widocznie ja połączyłem się telepatycznie z mózgiem kota, bo na razie słyszę jedynie kociokwik…

Już nasze prababki mówiły, że co nagle to po diable. Te mądrości ludowe pasują jak ulał do tego co dzieje się obecnie w MEN. Rzucone lekkomyślnie obietnice i terminy, ambicja Anny by zrobić swoje za wszelką cenę, stają się ważniejsze niż los Stasia, Jasia, Oli czy Zuzi. Bo przecież nawet idiota powinien wiedzieć, że aby napisać dobrą podstawę i DOBRY podręcznik, potrzeba wielu miesięcy pracy i konsultacji. Podręcznik Anny będzie na pewno „dobry” i zdąży na czas. Tylko trochę przypomina mi to Koreę Kim Dzong Una, tam też wiadomo z góry, że wszystko się uda, tam też jest prosty i „szczęśliwy” świat.

Ale czy „dobry” to jest właściwe słowo? Po co dobry podręcznik osobie, która sama przekręca historię. Dziś już „wiemy”, że w Jedwabnem nie wiadomo kto zabił Żydów, a za dwa lata dowiemy się, że popełnili oni rytualne samobójstwo, bo to taka szkodliwa sekta. Przypomina mi to „Rok 1984” Orwella. Tam też „fakty” zmieniały się z tygodnia na tydzień. Już przecież „wiemy” jak ważną rolę odegrał Lech K. w działaniach Solidarności i jakim „małym” człowiekiem był Lech W… A to wszystko dla zaspokojenia chorobliwej manii wielkości jednego człowieka.

I jeszcze jedno, usłyszałem w radiu, że moje (nauczyciela) „emocje są podbijane”… Ciekawe przez kogo? A może „podbijam się” sam przez brak wiedzy o przyszłości moich dzieci, przez wątpliwości dotyczące jakości wiedzy w podręcznikach, przez chaos organizacyjny przy wprowadzaniu tak dużych zmian zaledwie w rok. Może też „podbijam się”, bo do gara trzeba coś wsadzić. I może w końcu „podbijam się” gdyż obawiam się, że pracy starczy dla potulnych, a ci co nie boją się zadawania pytań padną ofiarą niżu demograficznego. Widząc czystki w instytucjach publicznych, moje obawy są uzasadnione. Co? Może nie? Może likwidacja gimnazjów jest jedynie okazją do pozostawienia w pracy swoich kadr, które nie mrugną okiem by nauczyć najbardziej fantastycznej wersji historii?

Świat Anny jest bardzo prosty. Rzeczy same będą się dziać, bo tak Anna sobie założyła. Na pewno dla studentów psychologii będzie ona kiedyś niezłym obiektem do omawiania podczas zajęć, ale natychmiast odsunąłbym ją od podejmowania wiążących decyzji. Za dużo chciejstwa, za mało profesjonalizmu, za dużo wazeliny i kiełbasy wyborczej, za mało planowania w kwestii czasu, środków i możliwości. W edukacji z tym problemem zmagamy się od lat, tutaj mogą sobie podać rękę Anna i Katarzyna, bo razem nabałaganiły nie licząc się z konsekwencjami, mają też podobny styl i usposobienie (Katarzyna także nie przyjmowała racjonalnych argumentów, a na kłopotliwe pytania odpowiadała zdenerwowaniem i wychodziła z sali – wiem to od znajomego, byłego kuratora oświaty). Obydwie panie przeszły same siebie, reforma programowa, która sprawiła, że LO przestało być LO, wprowadzanie sześciolatków do szkół bez przygotowania infrastruktury i kadr, teraz likwidacja gimnazjów, bez analizy przyczyn problemów (wystarczyło na początku wycofać się jedynie z reformy programowej Katarzyny, bo wcześniejsza była dobra)… panie dały wspólnie niezły POPIS… niekompetencji. I mogą na siebie bluzgać do woli, co nie zmieni faktu, że mają dużo wspólnego. Wizję prostego świata sterowanego odgórną, nieomylną decyzją.

Nie znęcam się tutaj nad Anną, nie wymądrzam się. Ja się po prostu boję jej „dobrej zmiany”. Wiem, do cholery… każdy realnie myślący to wie, że jest to zbyt szybko robione (łatane) i dopracowywane w trakcie (po raz kolejny). Anna widzi świat tak prostym, że na wielki remont przeznaczyła zbyt mało czasu i pieniędzy, wierząc, że jakoś to będzie. A nawet zwykły budowlaniec wie, że jeśli na wielki remont nie przeznaczy się wystarczającej ilości czasu i pieniędzy, to zaraz zacznie coś odpadać, a usterki likwidowane będą latami.

2 kommentarer

  1. Dobry tekst! Tylko dwie uwagi: 1. już nie trzeba podawać listy podręczników „na wiosnę” 2. możliwe, że dwa roczniki spotkają się w jednej szkole, ale na pewno nie spotkają się w jednej klasie (różne podstawy programowe)

    • Jarek Bloch

      Wrzesień 16, 2016 at 9:15 pm

      Tak ma Pani rację, z podręcznikami do niedawna jeszcze tak było, stąd błąd. Co do kumulacji… to nic nie zmienia, mury się nie naciągną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*