Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Epitafium dla gimnazjów

Projekt referendum skierowany w okresie letnim do prac w komisji to kolejny dowód na to, że reforma edukacji po prostu MA BYĆ wprowadzona. Ludzie wyjadą na zaplanowane urlopy, część machnie ręką, część się przestraszy, a 1 września wszyscy karnie przystąpią do pracy pieczętując wygraną deformatorów. To koniec, gimnazja odchodzą do historii. Czas zastanowić się jaka to była szkoła? Dobra? Zła? Jednak nikt na to pytanie jednoznaczne nie odpowie, bo tak jak istnieją dobre podstawówki i te gorsze, dobre licea i te gorsze, tak samo na etapie gimnazjalnym były gorsze i lepsze gimnazja. Na pewno jednak dawały dzieciakom możliwość wyrównania szans edukacyjnych i szansę na nowy początek w nowym środowisku. Ale gimnazja miały pecha. Znalazły się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Stały się ofiarą wyborczą, złożoną na ołtarzu populizmu.

Szkoda gimnazjów, bo wychowało się w nich wiele roczników ludzi, którzy dają radę w życiu. Szkoda gimnazjów na terenach gdzie funkcjonują małe i słabe podstawówki. Szkoda gimnazjów, bo mogliśmy się nimi pochwalić na arenie międzynarodowej, chociażby podczas badań PISA. Szkoda gimnazjów, bo wrosły w krajobraz swych rejonów, dzielnic lub miasteczek. Szkoda gimnazjów, bo w ciągu 16 lat ich istnienia, wypracowano tam wiele sposobów pracy z dzieciakami w tzw trudnym wieku, już nie dziecięcym, ale jeszcze nie dorosłym. Wreszcie szkoda gimnazjów na obszarach wiejskich, z dala od wielkich miast, gdzie problem wyrównania szans i dostępu do dobrze wyposażonych pracowni jest o wiele większy aniżeli w dużych miastach… Szkoda, że wielu ambitnym dzieciakom utrudnimy skuteczną edukację…

Wraz z likwidacją gimnazjów nie znikną żadne istotne problemy. Nadal będą problemy wychowawcze, nadal będziemy narzekać na rozdźwięk między programami a czasem na ich realizację, nadal będzie problem coraz większej ilości dysfunkcji, nadal będzie zbyt mało psychologów, pielęgniarek, nadal będą zbyt liczne klasy, nadal będzie problem rodziców, którzy nie współpracują ze szkołą etc.

Może błędem okazało się założenie, że gimnazjum trzeba skończyć? Może dla niektórych wystarczyłaby podstawówka, by nie robili gimnazjom czarnego PR? Może trzeba było je udoskonalać, reformować na bazie tego co już osiągnięto? Może niefortunnie trafiły w czasy obyczajowych przemian, w których rodzina przestała radzić sobie sama ze sobą, więc niby dlaczego gimnazja miały poradzić sobie lepiej? Pytań jest wiele.

Gimnazja oberwały nie za swoje grzechy. Nikt o tym dziś nie mówi. Pozostała część środowiska umyła ręce, bo skoro ktoś wskazał winnego, to po co bić się w piersi. A byłoby za co się bić. Szkoły ponadgimnazjalne same obniżyły wymagania, przyjmując każdego kto się rusza. Wszak w dobie niżu demograficznego, każdy, nawet najsłabszy uczeń, był na wagę złota. Nie było problemu aby dostać się do liceum lub technikum. Podobnie jak na studia. Ostatnią przeszkodą do wyższego wykształcenia stała się matura na poziomie… 30%.

I nic się nie zmieni. Szkoły, teraz już ponadpodstawowe, nadal będą psuły poziom, bo przecież będą chciały przetrwać. Znowu przyjmą każdą ilość młodzieży. Przedłużona podstawówka utrwali jedynie stereotypy, które nowe otwarcie w gimnazjum mogłoby zburzyć. Powiedzmy sobie szczerze, gimnazja stały się kozłem ofiarnym. Kogoś trzeba było oskarżyć. Poziom nie wzrośnie, problemy wychowawcze będą te same. Bo przecież chodziło gównie o pieniądze i politykę. Mniej nauczycieli, mniej budynków, mniej niepokornych.

Najgorsze jednak, że zrobiono tę reformę wbrew logice, wbrew opiniom ekspertów, przy sprzeciwie nauczycieli, przy niespotykanym dotąd sprzeciwie rodziców. Narzucono, zaorano, pokazano kto tu teraz rządzi. W demokratycznych ramach stworzono niebezpieczny precedens. Tornado przeszło. Tylko czy po tym tornadzie będziemy potrafili jeszcze zasiąść do wspólnego stołu? Jaki przykład daliśmy młodemu pokoleniu? Że zwycięzca bierze wszystko? Wszak druga strona sporu nie zniknie, nie rozwieje się na wietrze. Trzeba będzie ze sobą żyć i rozwiązywać problemy…

2 kommentarer

  1. Zlikwidować te całe gimnazja,to jest sama patologia.

    • Jarek Bloch

      Sierpień 21, 2017 at 9:17 pm

      Idąc tym tropem, to teraz będzie patologia w wydłużonych podstawówkach, bo zmieniamy strukturę, a nie likwidujemy przyczyn. Zresztą… proszę mi wierzyć, że zachowania, które piętnujemy w gimnazjach zaczynają się już w 5-6 klasie podstawówki. Politycy dojdą do tego za kilka lat, gdy zobaczą, że reforma nic nie dała. Bo my (świat dorosłych) sobie nie radzimy ze zbyt szybkimi zmianami cywilizacyjnymi, rodzina jest w kryzysie, dorośli sami gubią się w natłoku informacji i w zalewie cyfrowych gadżetów. Jeśli myśli Pan, że ot tak wrócimy sobie do dawnych czasów i dawnej szkoły, to poważny błąd, bo świat zmienił się od tego czasu bardzo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*