Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Brutalna prawda, czyli cele zostały osiągnięte…

Stało się. Dzięki pani minister jestem teraz w dwóch osobach, mogę mieć więc czasami rozdwojenie jaźni. Jeszcze lepiej muszą czuć się ci, którzy pracują w trzech miejscach, oni są w trzech osobach, jak sam Bóg. Ta alternatywna arytmetyka, w liczeniu nauczycielskich etatów, to tylko wisienka na torcie, bo głównym celem podejmowanych od roku działań jest rozbicie i tak wątłej solidarności w zawodzie nauczyciela, aby szkoła nie była zbyt niezależna i postępowa. Gratuluję pani minister skuteczności w osiąganiu celów, bo udanej reformy to już nie…

Powtarzam z synem materiał do sprawdzianu. 7 klasa. Geografia, mój przedmiot. I szlag mnie trafia jak widzę, że do jednego wora wrzucono to, co w gimnazjum było w 1 i 3 klasie. Świat i Polska w jednym temacie, tyle materiału, że normalny człowiek tego nawet nie wyłoży na lekcji, nie mówiąc już o wytłumaczeniu. W tym kontekście zrozumienie lekcji przez 13 latka graniczy wręcz z cudem, tym bardziej, że tak samo ma z innych przedmiotów, w których materiał się skumulował dzięki geniuszowi pani Zalewskiej. Tylko jedno mogę napisać o autorze tej podstawy: DEBIL. Nie dziwię się, że nie chcą ujawniać ich nazwisk, toż to kompromitacja.

Ale przecież cele zostały osiągnięte. Chrzanić dzieci, przecież każdy kto ma odrobinę oleju w głowie wie, że to nie o dobro dzieci chodziło, a o własną wizję szkoły. Cel pierwszy: zlikwidowano gimnazja, czym zatarto ślady prób prawdziwego reformowania naszej oświaty. Pełen sukces. To nic, że dzieci mają przeładowany plecak i głowę. Cel drugi: skłócić środowisko. Pełen sukces. Ci z gimnazjów wściekli na tych z podstawówek i średnich, bo przecież część nawet nie ruszyła się by im pomóc. Ci z innych poziomów szczęśliwi, że padło na tych z gimnazjów. Ci starsi nawet usatysfakcjonowani, bo przecież od razu mówili, że gimnazjum be, a uczyć trzeba tak jak zawsze, z pożółkłego zeszytu. Ot takie życie. Life is brutal.

Cel trzeci: zmiany programowe. Pełen sukces. Większość przepisano. Prostacko zerżnięto metodą kopiuj – wklej, z którą od lat walczymy w szkołach. Inaczej nazwano. A autorów utajniono, jeszcze by ich ktoś o plagiat pozwał. Ale cel osiągnięty, bo pewne rzeczy dodano, a pewne wyrzucono. Zmian niewiele, ale o wielkiej mocy rażenia. Wszak niektóre zapisy w starych podstawach zbyt raziły swą otwartością na problemy współczesnej nauki, społeczeństwa i świata. A przecież ma być konserwatywnie, jak u Szyszki, który chroni przyrodę strzelając do zwierząt i wycinając las…

Cel czwarty: wyrzucić niepokornych i niezależnych. W realizacji. Ale wszystko na najlepszej drodze. Belfrownia goni za godzinkami, straciła chęć i ochotę na bunt. Jedni są przerażeni tak bardzo, że zmiany wypierają ze swej świadomości. Inni chowają głowę w piasek, myśląc naiwnie, że jak głowa w piachu, to w dupę nikt nie kopnie. Jeszcze inni starają się coś ugrać w nowej rzeczywistości. Jak zwykle pogodzenie i dostosowanie się do nowych warunków. Ale wygaszanie gimnazjów trwa. Bitwa o etaty potrwa więc jeszcze co najmniej dwa lata, a do tej pory większość dyrektorów będzie po właściwej stronie…

Cel piąty: zostawić w szkole swoich, by wychowywali przyszły elektorat. W realizacji. Nauczyciele w takim szoku, że nie chcą nawet myśleć o konsekwencjach swej bierności. Nawet nie straszna im ocena moralna, choć to przecież jawny bat na tych nieprawomyślnych. Do tego instytucja sygnalisty, która (nie mam wątpliwości) w szkole rozkwitnie. Wszak w środowisku zdominowanym przez kobiety, materiału do intryg i wzajemnych pretensji nigdy nie zabraknie. Co prawda ZNP zbiera podpisy przeciwko nowelizacji Karty Nauczyciela, ale reakcje jak zwykle: nie widzę, nie słyszę, więc przetrwam. Złożyć podpis? Swój? No gdzież tam, jeszcze ktoś to kiedyś wytknie i będzie z tego kłopot. Budowanie „wzorowych” podstaw moralnych zaczęło się już teraz! Takie środowisko. Ludzie w pracy już teraz nieufnie na siebie patrzą. Gratulacje pani minister! Skuteczność 150% bo jeszcze przepisów o ocenie moralnej nie wprowadzono, a już działają!

Co na to nauczyciele? Jak zwykle nie potrafią się zjednoczyć. Są wprawdzie tacy, którzy starają się coś robić, ale zabierają się do tego po… nauczycielsku. Czyli gadania dużo, w którym to słowotoku gubi się sedno sprawy. Lekarze wiedzą jak protestować, o wiele gorzej wykształceni górnicy także. A nauczyciele? Chcieliby aby to tornado oświatowe po prostu przeszło. Ale nie tak prędko… tak skutecznych ministrów przecież się nie dymisjonuje…

3 kommentarer

  1. Czytałam i zgadzałam się, póki nie trafiłam na zdanie: „instytucja sygnalisty w szkole rozkwitnie. Wszak w środowisku zdominowanym przez kobiety, materiału do intryg i wzajemnych pretensji nigdy nie zabraknie.”
    Rzygać mi się chce na mizoginizm nasz powszedni. Tak wszechobecny, że wypowiadany jako pewnik, mimochodem.
    Przypominam, że na nauczycielki z Zabrza napisał donos intrygant mężczyzna. Więc spadaj pan ze swoimi mądrościami.

    • Jarek Bloch

      Listopad 24, 2017 at 1:04 am

      Nie będę spadał. Mam inne doświadczenia. Proszę czytać dokładnie, nie napisałem że jedynie kobiety będą sygnalistkami. Napisałem, że w środowisku zdominowanym przez kobiety (fakt), jest sporo intryg i wzajemnych pretensji (fakt, bo kobiety częściej prowadzą różne gierki, nie mówiąc co myślą prosto w twarz). Jeśli dodać do tego, że o etaty trzeba będzie walczyć, to narzędzie donosu, może (niestety) być wykorzystane częściej.

      • Zgadzam się z tym wpisem całkowicie. Już mniejsza o to, czy mizoginią trąci (chociaż nie podzielam zdania autora – pracowałam w 2 „gronach”. W jednym intryg 0, w drugim – już trochę gorzej, więc zależy wszystko od człowieka, a nie od płci)… Ale do tematu wracając: dobra zmiana zniszczyła wszystko, co z takim trudem w gimnazjach udało się wypracować i w edukacji osiągnąć. Żeby jeszcze została wprowadzona stopniowo – od pierwszoklasistów rozpoczynając, a nie wywracając cały system na chybcika. Niestety, miał być szybki efekt, widoczny dla opinii publicznej już, teraz, natychmiast… no to teraz mamy. Przeładowane programy, nauczycieli miotających się od szkoły do szkoły, zdezorientowanych, przemęczonych uczniów i nieustająco uśmiechniętą panią minister.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*