Sądziłem, że nic mnie już nie zaskoczy, jednak nie doceniłem naszej władzy. Krowy i świnie zdominowały końcówkę weekendu, powodując wysyp memów w internecie. Nauczycielu, kupuj krowy! – krzyczał internet, jednak belfrom nie było do śmiechu. Na tak przygotowany grunt do rozmów ostatniej szansy, w niedzielę o 19 zjawiła się wicepremier Szydło, by poinformować, że… żadnej nowej oferty dla nauczycieli nie ma… Coraz częściej mam wrażenie że mój kraj to szpital psychiatryczny, zarządzany przez pacjentów.

Czy nasz kraj to już kabaret? Może władza nie powinna robić z nas idiotów i za głosy wyborcze po prostu płacić gotówką. Przenośna kasa przed lokalem wyborczym, krzyżyk na kartce i wypłata. Tak byłoby uczciwiej. Już i tak spoglądają na nas, jak na kraj w standardach Wenezueli, bo tak z dużym prawdopodobieństwem skończy się nasz festiwal rozdawnictwa. Obiecując kasę za krowy i świnie, prezes PiS kupił kolejne głosy. Jednak ogłoszenie tej radosnej dla rolników wiadomości, zbiegło się z finałem niby negocjacji o nauczycielskich podwyżkach. Przypadek czy celowe działanie? Sądząc po terminie, to raczej działanie celowe. Pokazał kolejnej grupie społecznej – spójrzcie, dostaną wasze świnie i krowy, a wykształciuchom nie dam.

Ze świń i krów polewkę ma cała Polska. Jedni śmieją się szczerze i złorzeczą belfrom, ci rozumniejsi śmieją się z symbolu, jakim stały się krowy i świnie, ale popierają strajk nauczycieli. Których jest więcej? Ciężko policzyć. Zobaczy się jesienią, tam policzą się odpowiedzialni za państwo obywatele i miłośnicy socjalu. Z pewnością nie jest do śmiechu nauczycielom, bo to kolejny przejaw lekceważenia ich pracy.

Małopolska kurator oświaty odpłynęła po raz kolejny. Bo przecież spór toczy się wg niej między nauczycielami a społeczeństwem. Dobrze, że nie między nauczycielami a resztą świata. Brzmiałoby bardziej patetycznie. Rozumiem, że pani kurator wyłączyła tym samym złych belfrów ze społeczeństwa. To kim jest nauczyciel dla PiS? Do społeczeństwa już nie należy. Plasuje się tuż za krową, a jeszcze przed świnią?

Minister edukacji w stanie ucieczki, czyli pani Zalewska startuje do Parlamentu Europejskiego w nagrodę za spowodowany bałagan. To nic, że zbliża się kulminacyjny etap wprowadzonej przez nią reformy, czyli kumulacja roczników. Problemy dopiero się zaczną, niedoróbki wyjdą. Gdzie będą wtedy dzwonić? Do Brukseli? Bo zakładam, że jako jedynka pani Zalewska wejdzie do Parlamentu Europejskiego. Po co tam się wybiera? Albo za jakie zasługi? Przecież każdy widzi, że spowodowała największy chaos w historii polskiej oświaty. Widocznie takie miała zadanie. Wykonała je w 100% i w nagrodę jedzie do Brukseli. Bo chyba nikt nie jedzie tam za karę. Wraz z rozpoczęciem strajku Zalewska zamieniła kabaret na pantomimę, bo zakazano jej publicznie wypowiadać się na temat strajku.

Na poziomie kabaretu znalazły się też władze oświatowej Solidarności. Ich przewodniczący, prawdopodobnie w trosce o swoją karierę polityczną, podpisał z rządem porozumienie na które… nie zgadzają się członkowie Solidarności. Szczerze im współczuję takiego kierownictwa i podziwiam za odwagę. Niektórzy dołączyli do strajku, a nawet wypowiedzieli posłuszeństwo. Naprawdę jestem pod wrażeniem, bo nie każdego na to stać.

W drugi dzień strajku premier Szydło zaprosiła związkowców, aby ogłosić im że nie ma żadnej oferty… Pięknie za to opowiadała o świetlanej przyszłości, kiedy to za cztery lata, po kolejnych wygranych przez jej ekipę wyborach w 2023 roku, nauczyciele będą zarabiali astronomiczne kwoty. Niestety znów operowała wirtualnymi średnimi pensjami, których nigdy nikt nie widział.

Dobrze jest pośmiać się z otaczającej rzeczywistości, ale wolę kabarety oglądać na scenie lub w telewizji. Gdy kabaretem staje się nasze życie, zaczyna robić się groźnie. Wieloletni brak szacunku do nauczycieli, którym wykazywały się kolejne ekipy rządzące, spowodował brak szacunku do wiedzy. Aby kraj się rozwijał należy inwestować w wiedzę, w technologię. My rozdajemy pieniądze, bo tak jest łatwiej. Symbolem takiej polityki stało się traktowanie nauczycieli, którzy podobno mają otwierać drzwi do świata wiedzy. Sprowadzono ich do roli taniej siły roboczej, mającej zaopiekować się przez pół dnia dziećmi. Dlatego wiedza nie jest w cenie, już prawie wszyscy politycy prześcigają się w populistycznym karnawale obietnic. Dają wam to? My damy więcej! Rozsądek gdzieś wyparował. Na horyzoncie majaczy wielki kryzys, który prędzej czy później nadejdzie. Być może kiedyś społeczeństwo pożałuje, że dało się w to wciągnąć. Ale będzie już zbyt późno. Albo nie pożałuje, bo w swej pogardzie wobec jakiejkolwiek wiedzy, nie zrozumie niczego, zrzucając wszystko na mitycznych „onych”. Dlatego trzeba wytrwać w strajku. Aby przywrócić właściwe proporcje.