Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Stół z powyłamywanymi nogami

Zbliżają się igrzyska. Miejsce jest ku temu odpowiednie. Oświatowy okrągły stół, jak przystało na igrzyska odbędzie się na stadionie. Myślę, że nie zabraknie tam lwów i chrześcijan. W rolę chrześcijan wcieli się nauczycieli, do roli lwów chętnych będzie wielu. Osobiście się nie wybieram, bo nie sądzę, aby ten okrągły stół był w stanie cokolwiek ustalić. Niby dlaczego tak miałoby być? Na jakiej podstawie będą wybierani uczestnicy? Jaką pyskówką się to zakończy? Jak mocno zmieszani z błotem będą nauczyciele? Bo przecież ten stół to przede wszystkim okazja by lud mógł dokopać belfrom i ich legendarnym przywilejom…

Stół tuż tuż, jednak jeszcze nie wiadomo o czym będzie tam mowa, mimo to zabawię się w proroka. Wnioski będą mniej więcej takie: nauczyciele w Polsce pracują zbyt mało, więc trzeba zwiększyć pensum, trzeba wprowadzić lepszą selekcję do zawodu i zmienić zasady zatrudniania… Do tego kilka patetycznych słów powie premier i pierwszy raz odezwie się pani prezydentowa, jednak będzie to wystąpienie o niczym, równie bezbarwne jak jej cała kadencja u boku męża. Może ktoś wspomni o przeładowaniu podstaw, ale to każdy i bez stołu wie. Dużo za to będzie o likwidacji karty nauczyciela. Okrągły stół będzie wstępem do odarcia zawodu nauczyciela z resztek niezależności, do dowalenia mu godzin, oraz do podciągnięcia nauczycieli pod kodeks pracy. Mówiąc prościej będzie wstępem do wolnej amerykanki w zatrudnianiu nauczycieli. Zbyt wielu ludzi, nierozumiejących kompletnie specyfiki pracy nauczyciela, będzie popisywało się swoimi mądrościami.

Skąd to wiem? Przecież nie będą rozmawiać o jakości edukacji, skoro nasz kraj przeszedł właśnie „najbardziej udaną reformę w dziejach RP”? Wg rządu reforma się udała, więc będzie mowa o chuliganach, którzy to kwestionują – nauczycielach. Im szersza forma i bardziej ogólna formuła stołu, tym gorzej dla belfrów, bo merytoryczną dyskusję zastąpi dyskusja o wszystkim i o niczym.

A niby dlaczego o mojej pracy mają dyskutować „wszyscy którym leży na sercu dobro oświaty”? Ci „wszyscy” nie są na tyle kompetentni by oceniać moją pracę i nie powinni wypowiadać się o czasie pracy. Jeśli oni od zawsze siedzą w swojej po osiem godzin, pracują na zmiany lub w systemie dwunastogodzinnym, to nigdy nie pojmą zasad rządzących moim czasem pracy, które polegają na tym, że zabieram się za nią w różnych godzinach dnia i nocy. Ale cóż z tego, skoro żyjąc wyobrażeniem o mojej pracy, ktoś chce mnie wbić w system, w którym on funkcjonuje, bo tak jest przecież sprawiedliwie. Chciałby zabrać mi „komunistyczny relikt” jakim jest dla niektórych karta nauczyciela, bo przecież skoro on pracuje wg kodeksu pracy, to ten dokument dla mnie będzie z pewnością też dobry. Ten sam „zatroskany o oświatę” chce mi zabrać wakacje, zastępując je 26 dniami urlopu, ale nie ma pomysłu kiedy mam ten urlop wybierać, bo cały czas myśli, że jak zwykle zrobię to w lipcu lub w sierpniu.

Jakiekolwiek zmiany w Karcie Nauczyciela powinny być przedmiotem analiz ekonomistów i prawników, specjalizujących się w prawie oświatowym, specjalistów od zasad wynagradzania za pracę, ludzi umiejących liczyć i przewidywać, bo każda nierozsądna i zbyt pochopna decyzja może sprawić, że ktoś zostanie skrzywdzony, że ludzie masowo zaczną odchodzić z pracy, albo że nie wytrzyma tego budżet państwa. To dyskusja dla ekspertów, nie temat dla pospolitego ruszenia.

Dyskusja nad zmianą podstaw także nie może odbywać się w gronie przypadkowych ludzi. Ludzie uprawnieni do dyskusji o zmianie podstaw to doświadczeni nauczyciele, pracujący wiele lat w zawodzie. Zmiana podstaw musi być realizowana wespół z uczelniami. Powinniśmy sobie odpowiedzieć jakie kompetencje są obecnie potrzebne dzieciom i młodzieży na poszczególnych etapach kształcenia, a które są niepotrzebne, dostępne w dzisiejszych czasach na wyciągnięcie ręki, chociażby w internecie.

Jakakolwiek dyskusja o godzinach pracy nauczycieli powinna być poprzedzona symulacjami. Powinna się zacząć od badania na ile nauczyciele są gotowi do większego pensum, ilu z nich odejdzie z pracy z tego powodu, ilu nie wytrzyma zdrowotnie większej ilości godzin przy tablicy. Zwiększenie pensum to nieuniknione zwolnienia. Kto nam zagwarantuje, że najlepsi pozostaną w zawodzie?

Okrągły stół to wybieg do przodu. Taki wiec na którym trzeba powiedzieć kilka rzeczy, które potem ładnie przedstawi TVP Info. Ładnie czyli tak jak jest korzystnie dla jednej strony. Może być też wstępem do drugiego etapu reformy oświatowej. W pierwszym uporano się z siecią szkół i wymieniono część dyrektorów na swoich. Drugi etap to stworzenie nowego nauczyciela – funkcjonariusza, karnie realizującego politykę władz… Dlatego z rezerwą podchodzę do takich inicjatyw jak oświatowy okrągły stół. Propagandy wokół dostatek i nie mam ochoty wysłuchiwać jej pod przykrywką społecznych konsultacji. Bo każdy logicznie myślący już widzi, że ten stół koślawy jakiś taki się zapowiada.

1 Komentarz

  1. Rafał Orlikowski

    Kwiecień 24, 2019 at 7:25 am

    * Nie brać udziału w tej szopce. Jak będzie wyglądać ten okrągły stół jeśli nauczyciele się na niego zgodzą? To proste (może dosadnie ale tak trzeba): Na stadion najpierw wejdą barany, a potem wpuszczą lwy. Wszystko pięknie zostanie pokazane w tvp.

    * za błędy odpowiada Android

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*