Koniec roku za pasem. Upał nie sprzyja intelektualnym szaleństwom. Właściwie w takim upale nikt nie powinien pracować, bo trudno się skupić. Ale MEN pracuje pełną parą i widać, że umysły tam przegrzane, bo koncepcje coraz dziwniejsze. Czerwcowy upał daje do głowy politykom, tyle że upał się kiedyś skończy, a urodzone w gorących głowach pomysły trzeba będzie wdrażać w jesiennych chłodach…

Na szczęście niedługo koniec roku. A właściwie kiedy ten koniec roku? Bo rząd zapowiedział, ale potem długo nikt nie podpisał. I to w kraju, gdzie z gotowym długopisem o każdej porze dnia i nocy czekają najważniejsze osoby w państwie. Łaskawy pan wydłuża uczniom wakacje, nie patrząc, że plany konferencji, terminy wystawiania ocen i inna szkolna biurokracja musi się przez to zmienić. Ale rząd dba o ucznia, niech lepiej ma więcej wakacji. Niech wie komu to zawdzięcza. Niedługo być może doceni dobrodzieja przy urnach.

Oczywiście skracając rok szkolny znowu ktoś wysunie argument, że lenie i nieroby mają jeszcze więcej wolnego. Tak będzie to z pewnością przekazane w najbardziej obiektywnej telewizji świata, czyli w TVP. A nad rekrutacją przy podwójnym roczniku siedzieć będą z pewnością elfy i skrzaty domowe. Chociaż…. to bardzo niepoprawne porównanie, przecież książki o elfach i skrzatach teraz się pali. W TVP powiedzą więc, że ci strażacy z egzaminów zrobią taką rekrutację w trzy dni, zawstydzając bandę kombinatorów mieniącą się nauczycielami.

Co do nauczycieli to rząd proponuje wrócić do ich dawnych, wcześniejszych emerytur, ale… na dwa lata… Chodzi o to by pozbyć się tych, którzy pamiętają dawny system 8+4 i mogliby powiedzieć, że ten powrót się nie udał. A tak w TVP powiedzą, że wraca stare, dobre i sprawdzone. Nie będzie można tego zweryfikować, bo wśród nauczycieli nie będzie miał kto wspominać. A tak w ogóle mam wrażenie, że to wszystko dlatego, by wypchnąć na emerytury starych dyrektorów i zastąpić ich nowymi, poprawnie myślącymi zgodnie z przekazem płynącym od głównego intelektualisty kraju, z Żoliborza.

Rząd proponuje by wypchnąć ze szkół potencjalnych emerytów, a z drugiej strony chce aby część młodych straciła pracę, bo to dla nich szykuje więcej godzin w pensum. To na pewno w ramach zachęcania młodych do wejścia do zawodu. Ale to wszystko celowo. Przecież gdy zaoferuje się więcej godzin i pensję na poziomie Biedronki, to automatycznie wykosi się męską część studentów pedagogiki, a kobitki łatwiej zastraszyć. W drugiej kadencji prawdopodobnie wprowadzą obowiązkowy celibat, aby panienki nie powiedziały, że nie stać ich na wychowywanie własnych dzieci. Otworzy to zawód na siostry zakonne, które z chęcią nauczą, że LGBT to zboczeńcy, in vitro deformuje dzieci, globalnego ocieplenia nie ma, a teoria ewolucji jest chorym wymysłem podejrzanie interesującego się małpami Darwina.

Wcześniejsi emeryci dostaną głodowe emerytury, ale przecież rząd wychodzi z założenia, że im człowiek chudszy, tym mniej chorób mu grozi. Poza tym głodny człowiek popada w apatię i otępienie… Wpisuje się to w plan ministerstwa zdrowia, bo gdy człowiek mniej choruje i nie ma siły dojść do lekarza, to i kolejki do specjalistów krótsze. Nie krytykujmy więc, a doceńmy ten prozdrowotny gest rządu. A przecież takiego biednego emeryta łatwiej potem związać obietnicą trzynastej emerytury i dozować mu dodatki z MOPS tak, aby we właściwym czasie zakreślił właściwy krzyżyk na karcie wyborczej.

Na szczęście resort obrony zapowiedział kupno F-35, co prawda bez potrzebnego wyposażenia, które kosztuje drugie tyle co sam samolot, więc nie będzie nas na to stać. Ale oto właśnie mamy rozwiązaną zagadkę! F-35 kupiono aby szybko wozić nimi nauczycieli między szkołami, bo skoro pensum ma wzrosnąć, to trzeba będzie łączyć etaty. Fizyk, chemik, biolog, geograf, nauczyciel wos, nauczyciel edb, muzyk, informatyk, plastyk przez bardzo krótką chwilę myśleli, że w nowych podstawach programowych zamiast do trzech szkół, będą musieli jeździć do dwóch (a przy odrobinie szczęścia znajdą pracę w jednej, jeśli szkoła jest duża)… A tu taka niespodzianka, objazdówka się nie zakończy jeśli podniosą pensum. Więc samolot się przyda, bo bez wyposażenia nas nie obroni, ale za to obroni założenia nowej reformy oświaty. Drogi fizyku, tak więc plan na dzisiaj taki: lekcja 1-3: Kamień Pomorski, lekcja 5-8: Lutowiska w Bieszczadach. I nie mów, że nie zdążysz. Pracy wystarczy dla wszystkich.

Jako wisienkę na torcie można przytoczyć ostatnie wypowiedzi nowego szefa MEN. Osoby na starcie kontrowersyjnej, bo w 2013 roku został uznany za winnego przestępstwa urzędniczego. Oto dwie:
Odnosząc się do kwestii wychowania seksualnego dzieci, stwierdził, że „jeśli ktoś próbuje te malutkie dzieci do tego zmuszać, wprowadzając tego typu zajęcia, to może to niestety prowadzić do tego, że będzie to wychowywanie przyszłych obiektów zainteresowań pedofilskich” (w rozmowie z TVN24)
Odnosząc się do reformy edukacji: „Reforma była przeprowadzona sprawnie; pomimo zapowiedzi totalnej opozycji, straszącej chaosem w szkołach, wszystko się udało” (w rozmowie z „Super Expressem”).

Faktycznie… upał wpływa na nasz stan fizyczny i umysłowy… Może więc czas na sjestę?