Pierwszy raz odkąd pracuję w szkole, sytuacja wygląda na tak poważną. To co dzieje się we Włoszech jest dla nas ostrzeżeniem, z którego możemy skorzystać lub nie. Należy zamknąć szkoły, na razie na dwa tygodnie. Na co czekamy? Aż pierwsze przypadki zdiagnozują w naszych placówkach? Wtedy będzie już za późno na profilaktykę. Bo zamknięcie szkół jest właśnie działaniem PROFILAKTYCZNYM! A przecież w kółko wszyscy mówią, że profilaktyka jest najważniejsza!

Nie ma ŻADNEGO argumentu by nie zamykać. Co? Że dużo stracimy? Więcej czasu traci się na bezsensowne promocje, dni otwarte i przygotowanie do nich! Więcej czasu tracimy na wypełnianie ton papierów i tabelek w komputerze! Że nie zrealizujemy podstawy? Skończmy wreszcie z tą fetyszyzacją podstawy programowej! To jakaś nowa religia? Mądry nauczyciel (a takich jest większość) nauczy tego, co trzeba do egzaminów, w czasie o miesiąc krótszym i świat się nie zawali. W końcu cały czas powtarzamy, że powinniśmy być odpowiedzialni za dzieci i młodzież. A czy to nie jest właśnie test na odpowiedzialność? Uczymy odpowiedzialności. A czy zwlekając nie pokazujemy, że nasza postawa mija się z deklaracjami? Nic się wielkiego nie stanie gdy dla dobra wspólnego posiedzimy trochę w domu. Tam też można się uczyć i pracować, mamy w końcu internet! Na pewno mniej ludzi będzie się spotykać, mniej osób będzie jeździło w autobusach, pociągach i tramwajach. Mniej narażać się będziemy na ryzyko.

Szkoły i przedszkola są nie od dziś punktami wymiany chorób. Tak było zawsze, ale pierwszy raz mamy do czynienia z czymś, co rozprzestrzenia się tak szybko i sieje takie spustoszenie. Nie bagatelizujmy zagrożenia. Nawet jeśli ten paskudny wirus obchodzi się lżej z młodzieżą i dziećmi, to staną się oni pośrednikami w przekazywaniu go swym rodzicom, dziadkom i reszcie rodziny. W szkole, w której jest jedna łazienka na piętro, nie da się zachować czystości. Mydło w płynie musiałoby się lać hektolitrami na każdej przerwie, a przecież wiemy, że się nie leje. Lepiej dmuchać na zimne. To będzie oznaka mądrości.

Mam oczywiście nadzieję, że nie będzie u nas tak jak we Włoszech. Mam nadzieję, że ciepła wiosna sprawi, że wirus stanie się mniej groźny. Ale nadziei trzeba pomóc. Wysyłając codziennie tysiące dzieci do szkół, jedynie prowokujemy los. TO WIELKA IMPREZA MASOWA. Trzeba ją odwołać póki czas!