Przed nami matura. Kolejna w reżimie sanitarnym. Jestem przekonany, że po maturze będzie zwiększona liczba zakażeń wśród młodych ludzi (choć pewnie ich nie przetestują) oraz ich rodzin, będą też kolejne zgony. Dlaczego tak sądzę? Bo od roku obserwuję zachowanie młodzieży. Dlatego uważam , że matury na początku maja, to zbyt wczesny termin.

Matura 2020. Czerwiec. W szkołach wszystko postawione na głowie. Odległości, płyny, maseczki, rękawiczki, szkolenia. Przed szkołą radosny tłum ludzi, bez maseczek, rozmawiających w grupie twarzą w twarz, całujących się i ściskających. Brak reżimu sanitarnego. Wchodzą do szkoły i poddają się uciążliwej procedurze. Tam są w reżimie sanitarnym. Matura się kończy, znów widzę grupki z różnych szkół, wracające razem do domu, lub jadące na wspólne zakupy, bo przecież galerie już otwarte.

Matura próbna 2021. Marzec. To samo. W szkole obostrzenia, poza szkołą luz… Tydzień temu, po zajęciach wyskoczyłem na zakupy do marketu obok, minąłem kilkunastoosobową grupkę dzieciaków, na oko 7-8 klasa, jednostki w maseczkach, wygłupiają się, dystans jest fikcją. Do szkoły nie mogą chodzić, ale spotykają się poza szkołą, gdzie tu sens?

Nie mam wątpliwości. Młodzież w dużej części traktuje pandemię jak wymysł dorosłych. Nie zachowają reżimu sanitarnego przed i po maturze, bo nie robią tego na co dzień, bo dawno się nie widzieli, bo część nie wierzy w pandemię, bo uważają problem za wyolbrzymiony, bo myślą że ich nie dosięgnie, bo są tym wszystkim zmęczeni (jak każdy). Ale wirus nie wie, że wszyscy mają dosyć, że są zmęczeni, lub nie wierzą. On atakuje, gdy obok siebie jest dużo ludzi nieprzestrzegających zasad zachowania w pandemii. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.

Nie dziwię się. Od lat uczę o zagrożeniach, także epidemicznych. Ludzie dostrzegają zagrożenie, gdy już sami są nim objęci, gdy już za późno na zmianę zachowania. Tak było zawsze. W średniowieczu też nie wszyscy wierzyli w dżumę, bo jej nie widzieli, a gdy zachorowali było zbyt późno. W Hiszpankę również wielu nie wierzyło, choć wpędziła do grobu kawał Europy, dlaczego mieliby więc wierzyć w koronawirusa. Dzisiejsze zachowanie ludzi (w tym młodzieży) nie odbiega od zachowań z przeszłości. Tyle że teraz jest nas na świecie prawie 8 miliardów, a nauka nigdy nie była tak rozwinięta i pogardzana jak dziś. Bo w internetach piszą, że nauka to spisek elit.

Nie mam więc wątpliwości. Przed maturą młodzież wymieni się wirusami, odsiedzi trzy godziny w reżimie sanitarnym, a potem pójdzie wspólnie spędzić czas, znowu wymieniając się wirusami. Niektórzy zaczną chorować, (lub ich rodzice). Część wyląduje pod respiratorami, przeżyje z nich 10%.

A może egzaminy odwołać? Zarówno maturę i egzamin ósmoklasisty. Tyle, że rekrutacja na kolejny etap edukacji na podstawie świadectwa to jeszcze głupszy pomysł, bo… oceny z dwóch ostatnich lat są niewiarygodne. Będzie parodia sprawiedliwej rekrutacji. Maturę trzeba zrobić, bo pandemiczne świadectwa są do niczego. Z tym, że w zeszłym roku, przy znacznie mniejszej skali zagrożenia, maturę przeniesiono na czerwiec. Aż prosi się o kolejny czerwcowy termin, kiedy znacznie więcej osób będzie zaszczepionych, a zakażenia będą niższe aniżeli na początku maja. Tymczasem w szczycie trzeciej fali mówi się, że nie ma powodów do przekładania. Gdzie logika? A jaka jest logika w mówieniu, że dziecko w przedszkolu jest bezpieczne w przedszkolu, ale w pierwszej klasie w szkole już nie? Tu w ogóle nie ma logiki. Rządzi chaos.