Ściema jest satyrą na współczesne czasy. Większość akcji rozgrywa się w szkole, ponieważ główny bohater jest nauczycielem. Jednak tematyka poruszona w książce wykracza poza szkolną ławę i dotyka problemów, z którymi borykamy się na co dzień w naszej, nie zawsze idealnej rzeczywistości.

Ściema to historia opowiedziana przez profesora Obdartusa. Drażni go otaczająca rzeczywistość, lecz sam niewiele robi, aby ten stan zmienić. Ma poczucie własnej niemocy wobec sytuacji, z którymi styka się w pracy i w domu, przyjmuje jednak wygodną postawę obserwatora, wiecznie narzekającego na rzeczywistość w której żyje. Choć denerwuje go paraliż życia społecznego, bezsens niektórych działań, nieustanne stwarzanie pozorów, żyje i pracuje, mając świadomość, że rzeczywistości nie pokona. Zmiana jednak następuje, wbrew jego woli. Zbieg niespodziewanych wydarzeń i okoliczności sprawia, że musi stawić czoło systemowi, którego był częścią. Z pozoru błahe zdarzenie, niczym „efekt motyla”, uruchamia ciąg zdarzeń nad którymi Obdartus traci kontrolę. Podejmuje jednak nierówną walkę, narażając na szwank swoją karierę i szczęście rodzinne. Jakby tego było mało, dostaje przez przypadek potężną w swej wymowie, lecz również niebezpieczną, informację, która może odmienić jego przyszłe życie. Od tego czy i jak jej użyje, może zależeć los wielu osób. Wiedza tam zawarta, może wynieść go na szczyt, lub  zniszczyć. Czy Obdartus użyje jej właściwie?

Świat Ściemy przedstawiony jest z perspektywy nauczyciela, jednak utwór nie chroni tego środowiska. Dostaje się każdemu: nauczycielom, uczniom, szkole jako instytucji, politykom, organom mającym dbać o to by edukacja była na wysokim poziomie. Bo jest to satyra na tzw. system. Ale czymże jest ten system? To przecież ludzie. Oni go tworzą. Nauczyciele, rodzice, uczniowie, kuratoria, politycy. Często konformizm, pozoranctwo, lenistwo, wazeliniarstwo, fasadowość i brak wizji. Czytając ściemę możemy zadać mnóstwo pytań. Kto zrobił dyrektora dyrektorem? Kto wpuścił do szkoły takich nauczycieli? Kto dopuścił do upadku wiedzy i obyczajów u uczniów?  Jak to się stało, że wychowaliśmy takiego Karkowskiego i Blondynę? Czy ci, którzy mają dbać o jakość, rzeczywiście robią to, co robić powinni? Czy politykom nie jest przypadkiem wygodniej, by społeczeństwo było głupsze? Czy naprawdę bardziej prawdopodobne jest, że spadnie na Ziemię wielki meteoryt, niż to, że Polska mentalność zmieni się na lepsze?

Ściema, oprócz tego, że jest zgrabną, nieco nieprawdopodobną, a czasami wulgarną, historyjką, powinna nas także zmusić do myślenia. Nad nami i społeczeństwem w którym żyjemy. Jeżeli książka ta kogoś oburza lub zawstydza, to dobrze. Bo nie jest to pean na czyjąś cześć.