Z pierwszych szczegółów reformy widać już, że będziemy świadkami ekonomii alternatywnej. Wg pani minister, która okazała się radosną księgową, reforma zostanie wprowadzona bez kosztów, wg większości wygeneruje ona jednak spore wydatki (niektóre trudne do oszacowania). Wypadałoby zadać pytanie: kto ma rację? Odpowiedź wydaje się być jedna, bo przecież reforma o takiej skali musi kosztować. Niestety, rozsądna większość może się jedynie przypatrywać, bo decyzje podejmuje ktoś inny. Jednak rozsądna większość powinna (musi) protestować, bo pieniądze wydane na niepotrzebną reformę, niepotrzebnie obciążą całe społeczeństwo. Trzeba spoglądać na każdą zmarnowaną złotówkę aby obnażyć bezsens tej reformy i pokazać urzędnikom MEN, że porywają się z motyką na Słońce.
Czytaj więcej