Pobicie gimnazjalistki z Gdańska odbiło się szerokim echem w mediach. Szkoda, że dopiero teraz, chociaż lepiej późno niż wcale. Z brutalizacją szkolnego życia szkoły sobie nie radzą, wie to każdy nauczyciel pracujący na trudnym terenie. Ale to tabu. Problem nie pojawił się nagle. Narastał stopniowo wraz z upodabnianiem się polskiego społeczeństwa do społeczeństw zachodnich. Nauczyciele alarmowali, dyrektorzy rozmywali problemy, kuratoria podejmowały działania pozorowane, politycy chowali głowy w piasek, rodzice zwalali winę na szkołę. Tak było przez lata. Potem do rąk dzieciaków trafiły cyfrowe gadżety, a w sklepach i w necie zaczęto sprzedawać dopalacze. Wszystko to nie mieściło się w żadnych dotychczasowych procedurach. Życie dzieciaków przeniosło się do sieci, a świat dorosłych pozostał w realu. Straciliśmy panowanie nad młodym pokoleniem. Jednak najgorsze jest to, że od dwóch lat dyskusja dotyczy jedynie tego czy będzie gimnazjum, czy 8-letnia podstawówka. Jedni gloryfikują podstawówki, inni gimnazja, tak jakby samo utrzymanie danej struktury organizacyjnej miało rozwiązać problemy wychowawcze. Błąd. Problemy wychowawcze gimnazjów naturalnie przejdą teraz do podstawówek. Agresję nadal zamiatać będziemy pod dywan.
Czytaj więcej