Jeszcze parę słów o sześciolatkach. Już widać, po lekturze doniesień z różnych stron Polski, jak wyłania się obraz chaosu i prowizorki. Samorządy zapowiadają, że dla trzylatków miejsca zbyt wiele nie będzie, a w szkołach ograniczy się zatrudnienie. Gdzieniegdzie kuszą rodziców, by jednak sześciolatki do szkół posłać. A przecież wprowadzając (odkręcając) reformę takie rzeczy należało wcześniej przewidzieć, przeliczyć, wykonać symulacje, przygotować się na różne scenariusze, lub… rozłożyć reformę w czasie (podobnie jak jej wprowadzanie kilka lat temu). Widać już, że „reforma” jest kolejnym partactwem i prowizorką w systemie oświaty, mówiąc kolokwialnie… jest do dupy.
Czytaj więcej