W Polsce wielu ludzi nie może znaleźć pracy, bo ich wykształcenie nie odpowiada potrzebom rynku pracy. To często wymieniany przez pracodawców argument. To prawda, ale nie cała, bo czy nie jest tak, że wprowadziliśmy regulacje z pogranicza absurdu, które sprawiają, że do każdej wąskiej zawodowej działeczki musimy mieć osobny kierunek kształcenia? Oczywiście są dziedziny, gdzie ta specjalizacja jest konieczna np. medycyna, ale do wielu innych prac można by z powodzeniem podejść bez dodatkowej szkoły, nowych uprawnień i egzaminów (gdzie często nabywamy niepotrzebnej teorii, a nie praktyki), wystarczył by kurs (praktyczny) na stanowisku pracy, lub osoba od której moglibyśmy po prostu brać przykład.
Czytaj więcej