Światło dzienne ujrzały nowe-stare siatki godzin. Szału ni ma. Szkoły XXI wieku jakoś w nich dostrzec się nie da. Wielokrotnie na tym blogu zwracałem uwagę, że politycy zajmują się głównie tym, co przynosi największy medialny efekt i w tych siatkach jest tego potwierdzenie. Czy trzeba wywracać wszystko do góry nogami, by zaproponować kosmetyczną zmianę ilości godzin w siatkach? Chyba nie. Przy okazji obniżono rangę niektórych, ważnych przedmiotów. Założę się, że w nowym systemie także będzie problem z realizacją podstaw programowych (oczywiście jeśli reforma dojdzie do skutku, bo wierzy w nią już chyba tylko najbliższe otoczenie Zalewskiej). Bo nie siatka i gimnazjum są problemem, tylko to, dlaczego czasami nie da się zrealizować podstawy w siatce.
Czytaj więcej