Jarosław Bloch

CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Pożegnanie z bronią (kredą)

Zmagałem się z decyzją dość długo. Może zbyt długo. W oświacie w obecnej sytuacji nie widzę przyszłości, nie widzę światełka w tunelu. Niskie płace, ekspresowe i nieprzemyślane reformy, ogólna niechęć do walki o swoje wśród nauczycieli i coraz mniejsza satysfakcja z efektów swojej pracy. Przez lata narastał we mnie bunt, który każe mi nie brać już w tym udziału. Bo kim będę jeśli mój bunt w końcu wygaśnie i będę chciał tylko przetrwać? Dla dobra uczniów lepiej tego nie sprawdzać. Cytując Tolkiena który ustami Bilba Bagginsa mówił: „Jestem jak masło rozsmarowane na zbyt wielkiej kromce chleba. Potrzebuję odmiany”. Bilbo zbyt długo nosił pierścień, ja chyba zbyt długo tkwię w oświacie. Czas na zmianę.

Wielu mówi, że co kilka lat trzeba coś w życiu zmienić. Aby nie przestać się uczyć, aby nie popaść w rutynę, aby nie wpaść w schematy życiowe, bo przecież świat się zmienia. W ostatnich 20 latach wręcz szaleńczo. Świat, bo polska szkoła tkwi w miejscu a po ostatniej reformie po prostu cofa się. I to pierwszy powód. Nie rozumiem środowiska, które zamiast dostrzec ten paradoks, zakasuje rękawy i bierze w tym udział. Jak cyborgi zrobią wszystko co trzeba… Dla tych rządzących, dla kolejnych, nieważne co postanowią…

Odchodzę, bo jeśli nie teraz to kiedy? Na co czekać? Na oświatową emeryturę? Jak marna jest wszyscy wiemy. Choć czy gardło wytrzymałoby do 65 roku życia? Oczywiście przy założeniu w międzyczasie nie każą pracować dłużej… Odchodzę chyba z 5 lat za późno, choć jeszcze nie zbyt późno. Czytelników mojego bloga uspokajam, nadal będę komentatorem bieżących wydarzeń w oświacie. Nadal mam dzieci w wieku szkolnym, więc jestem na bieżąco. Sądząc po „profesjonalizmie” ostatniej reformy, myślę, że do komentowania będzie wiele… Niestety. Nie mówię też, że nie chcę mieć nic wspólnego z oświatą, potrzebuję od tego odpoczynku, dystansu. Ciekawe propozycje rozważę zawsze.

Odchodzę bo jestem zawiedziony postawą środowiska nauczycielskiego. Jest bierne do bólu, narzekające, ale niechętne do zmian i ryzyka. Przestałem wierzyć, że wywalczę wraz z nim godny zarobek. Ochłapy, które rzuca nam ministerstwo to śmieszna jałmużna. Jak dla niewolnika. Ale może tym właśnie jesteśmy? Bandą niewolników z którymi można wszystko, bo już nie raz to pokazaliśmy. A może bandą cyników łapiących co się da aby z tego wyżyć? Sam już nie wiem co lepsze, dumne klepanie biedy czy wyciskanie pieniędzy z systemu kosztem jakości pracy i dobra ucznia.

Jestem zmęczony nauczaniem, trochę też zawiedziony bierną i leniwą postawą młodzieży. Ale wiem, że to nie ich wina. Są tacy jak dzisiejsze czasy i robią to, na co my dorośli im przyzwalamy. A przyzwalamy na wiele, także na intelektualne lenistwo. Zbyt wielu młodych ludzi ma wyrąbane na wiedzę, a przecież mają ją na wyciągnięcie ręki. Uczenie się nie jest w modzie, a już zupełnie nie jest w modzie budowanie szerokich horyzontów. Młodzi brną w swoje ciasne działeczki. Amerykanizujemy się w zastraszającym tempie. Partie herbaciane zawładnęły naszymi umysłami. Szeroka wiedza nie jest w cenie, przegrywa z podejściem zadaniowym. Trzy razy zet – cel osiągnięty. Coraz częściej pseudonaukowa fikcja jest dla nich prawdą. O świecie nie wiem nic, ale jest mi dobrze tu i teraz… Do czego to doprowadzi? Przeważnie takie podejście prowadziło do wojen.

Jestem nauczycielem dyplomowanym. Od wielu lat czynnym egzaminatorem maturalnym. Nie planowałem być nauczycielem, mam swoją historię „przed” szkołą. Nauczycielstwo nie było moją pierwszą pracą (a czwartą), może dlatego mam dystans do tego co robię, do środowiska nauczycielskiego i potrafię trzeźwiej spojrzeć na niektóre sprawy. Swą przygodę z nauczaniem zacząłem jako asystent na uniwersytecie. Jednym z moich obowiązków było uczenie studentów. Nie uśmiechało mi się to, ale spodobało. Gdyby ktoś jeszcze na studiach powiedział mi, że będę nauczycielem, wyśmiałbym go. Jednak szybko odkryłem, że jestem lepszym dydaktykiem aniżeli naukowcem, że docieram do młodego człowieka. Chociaż może nie do końca była to moja pierwsza praca dydaktyczna. Wcześniej, służąc w wojsku, dowodząc w trakcie praktyki dowódczej 30 osobowym plutonem w którym 22 żołnierzy miało wykształcenie podstawowe, a 15 przeszło konflikt z prawem, dałem radę. Zawsze potem żartowałem, że najgorszą klasę dostałem jeszcze zanim zostałem nauczycielem, może dlatego w szkole dogadywałem się dobrze z młodzieżą, jakakolwiek by ona nie była. To było ważne doświadczenie i wielka życiowa nauka, pierwsza: nigdy nie oceniaj nikogo po jego papierach, druga: jeśli chcesz się z kimś mniej od ciebie mądrym dogadać zejdź na jego poziom, bo on na twój nie wejdzie, wejdź w jego schematy myślowe. Niby proste rzeczy, które przydały się bardzo podczas nauki w szkole, a których wielu nauczycieli nie pojmuje nawet po wielu latach pracy. Nie piszę tego aby wystawić sobie laurkę. Raczej dlatego by pokazać, że nie byłem tutaj kimś przypadkowym.

Odchodzę trochę zawiedziony, że tak to się potoczyło. Że nasza oświata zmierza w niewłaściwym kierunku. Nie chcę tego firmować swym nazwiskiem. Oczywiście szkoda poświęconych lat i doświadczenia. Na pewno lekko nie będzie przestawić się na inny rodzaj aktywności. Nie hamletyzuję. Ale boję się. O swoje dzieci. Z wielu miejsc docierają do mnie wiadomości, że ludzie rzucają pracę w oświacie. Boję się o to, czy będą ich uczyć najlepsi, skoro ci którzy widzą absurdy dzisiejszej szkoły odejdą na emerytury pomostowe lub do prywatnych firm. Kto zostanie? Będą ich uczyć niewolnicy czy cynicy? Siłaczki i siłacze obwiniani przez wszystkich o wszystko? A może piewcy nowej, miękkiej dyktatury? Nie wiem. Ale wiem jedno. Na pewno będą to ludzie obciążeni ponad miarę tonami planów, sprawozdań, dostosowań itp. które sprawią, że na przygotowanie do zajęć będzie mniej czasu. Będą to ludzie spoglądający na zegarek, spieszący się do drugiej pracy, bo z gołego etatu nie sposób wyżyć. Albo będą to pogodzone z każdą, najbardziej bzdurną decyzją panie, mające dobrze zarabiającego męża, które jak plastelina dostosują się do wszystkiego. I tych boję się najbardziej.

54 kommentarer

  1. gratuluje decyzji! ja tez 10 lat temu zrezygnowalam z innej pracy, czując powołanie do nauczania. Pierwsze lata byly rewelacyjnie, czulam sie spelniona. Dorabialam w szkole prywatnej, nie miałm rodziny, wiec jakos tego finansowo nie odczuwalam. Teraz zarabiam niewiele wiecej, z uwagi na ilosc obowiazkow szkolnych i dzieci nie mam czasu dorabiac. W tym roku mialam rozpoczac staz na dyplomowanego, ale zostalam oszukana przez nasze panstwo i bede mogla go rozpoczac dopiero za 3 lata. W mojej szkole jest przychylna Dyrekcja, wymaga od nas minimum papierologii. To co mnie dobilo to sprawy wychowawcze i roszczeniowi rodzice. Tu niestety widzę jakaś ogromną, negatywną zmianę w okresie kilku ostatnich lat. Niektóre rozmowy, które odbylam z rodzicami zakrawają o skrajny absurd. Obecnie dydaktyka i przygotowanie do lekcji to niestety mniejszy procent mojej pracy. Odchodzę na wlasną działalność, aby wyjsc z tego bagna, w którym im więcej pracuję tym z mniejszym szacunkiem się spotykam.

  2. Ja rezygnuje po prawie 9 latach. W tym roku wyborem uczniow zostalam Nauczycielem Roku, taki cudowny finish. Ale mam dosc. 1940 zl na reke a stresu masakrycznie duzo🙁 zatem rozumiem i z calego serca zycze powodzenia na nowej drodze..

  3. Rozumiem decyzję i rozczarowanie. Praca w polskiej szkole była dla mnie w w wielu aspektach trudnym doświadczeniem. Powszechny mobbing, bezkarne dyrekcje, podlizywanie się władzy (starostwu), bezmyślne wchodzenie w to, co od góry nam przykazano, a zarazem trwanie w utartych schematach, częste bezkrytycznie podejście do siebie nauczycieli, brak wypracowanych metod do pracy z dziećmi z problemami, niesolidarność grona (wszak polonista poloniscie zagrożeniem, godziny wszak są do rozdania), czas poświęcony na przygotowania, sprawdziany, wypracowania – kosztem, finansowo – porażka I coraz bardziej rozbuchana biurokracja. Tęsknota za praca z młodzieżą i fascynacja przedmiotem tylko zostały.

  4. Panie Jarku, podpisuję się pod Pana słowami. Mam takie same wnioski. Mój idealizm każe mi jednak jeszcze wierzyć, że może w tym roku więcej z nas się obudzi, że zawalczymy o godność tego zawodu, wyższe zarobki, likwidację zbędnej biurokracji, cofnięcie niekorzystnych zmian i o ukaranie tej, która do tego doprowadziła. Ja też niedawno odeszłam, ale przyglądam się rozwojowi sytuacji, bo chciałabym uczyć. Robiłam to ponad 20 lat i lubię kontakt z uczniami. Nie zgodzę się jednak z tymi, którzy wymówką na temat wieku i bliskiej emerytury przykrywają swą zgodę na status quo. Niestety zaczynam dostrzegać, że rzeczywiście ma w tym środowisku ducha walki, buntu przeciw złej, szkodliwej deformie… Odczuwam tak po każdorazowej rozmowie z nauczycielem, a zwłaszcza z koleżanką nauczycielką. Trafnie zdiagnozował Pan to środowisko i jest to dla mnie bolesna konstatacja. Życzę Panu powodzenia i wiem, że tacy ludzie jak Pan czy ja, odnajdą się w nowym miejscu pracy, bo potrafimy się zorganizować i znamy swoja wartość, mamy też odwagę podejmować trudne, a czasem nawet ryzykowne decyzje. Oby coraz większe grono nauczycieli-fachowców i pasjonatów odnalazło w sobie tę wiarę, która góry przenosi.

  5. Jarek Bloch

    Lipiec 8, 2018 at 10:23 pm

    Dziękuję za wszystkie komentarze i przepraszam za późne ich zatwierdzenie. Byłem kilka dni off line.

  6. Właśnie zrobiłam to samo 😞 po 20 latach w oświacie idę w nieznane 😊

  7. No prawie się popłakałam, dopóki nie doszłam do zdania z „paniami jak plastelina”. Seksizmu w szkole też nie chcę.

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 10:28 pm

      Tyle że naprawdę wiele takich pań w swojej karierze spotkałem. Największym ich „problemem” było to, że sytuacja pasowała im taka jaka jest, bo jedynie dorabiały do pensji męża. Narzekały wiele, ale nie podejmowały żadnych działań aby ten zawód zmienić. A zmienia się od dołu. Jeśli doły się nie zbuntują, to góra nic nie zrobi. To nie seksizm. Po prostu pań w tym zawodzie więcej, więc siłą rzeczy to ich postawy decydują o tym co dzieje się w oświacie…

    • No właśnie, z tym, ze ja nie jestem jak plastelina. Mi ciągle zależy, może dlatego, ze mąż dobrze zarabia?

      • Jarek Bloch

        Grudzień 28, 2018 at 10:06 pm

        Oczywiście uogólniam, większość jest jednak jak plastelina, od czego zdarzają się wyjątki i chwała Ci. Ale przyznaj, że ilość pracy którą wykonujesz w stosunku do Twojej pensji inaczej wygląda u Ciebie i u Twojego męża…

  8. Szanowny Panie, jestem szefową zespołu wolontariuszy, którzy prowadzą obywatelskie medium. Od wielu miesięcy przyglądamy się krytycznie „dobrej zmianie”, także w obszarze deformy edukacji. Jeśli miałby Pan ochotę pisać również do nas, proszę o maila lub info na priv na FB. Możemy na przykład publikować Pana teksty z bloga z podaniem źródła.

  9. Ma Pan 100% racji. To co się aktualnie dzieje w oświacie spowodowało, że i ja – nauczyciel informatyki podjąłem decyzję o zmianie pracy. Szukam aktualnie nowej pracy. Mam już dość, mimo, ze pracuje 11 lat, czuje ze zamiast być lepiej jest o wiele gorzej.

  10. Szanowny Panie, to pierwszy pański artykul, ktory czytam. I mam kilma wnioskow, ktorymi chcoalabym sie podzielic, albowiem jestem zetknięta z edykacja w mniejszy lub wiekszy sposob. W mniejszy, bo codziennie rano prowadze przedszkolaka do przedszkola, w wiekszy, bo w mojej codziennej pracy spotykam sie z uczniami, ltorzy maja problemy w nauce. Otoz, dzis prawdziwych nauczycieli juz nie ma. I mie zniose gadek, ze kiedys bylo inaczej, bo to chałam wciskany przecietniakom. Ludzie mieli i maja te same zoladki, tylko sposob pozyskiwania żarla ulegl zmianie, tak samo jak metody przygotowania sie do pracy. Nigdy nie zrozumiem nauczycieli w jednej kwestii. Wynagrodzenia. Ile godzin pracujecie w szke, w sensie prowadzenia zajec dydaktycznych? Twraz prosze ro porownac z miesiecznym zarobkiem. Jest na prawde az tak zle? Nie liczmy przygotowania sie do pracy. Jesli nie poteafi Pan tego oddzielic to znaczy, ze z niewielu piecow jadl Pan chleb. Leniwe i wygodne dzieci? Nie zgodze sie z ta opinia. Dzieci jak nigdy wczesniej potrzebuja zainteresowania doroslych. A to w jaki sposob Pan, pańskis kolezanki i koledzy, czy wreszcie my rodzicie im to okazemy albo nie, wskazune na nasza kreatywnosc. Rzad? Walic rzad. Czemu prawie 25 lat temu nauczyciele przekazali mi tyle siedzy, ze gimnazjalisci jej tyle nie maja? Bo reforma edukacji, bo trzeba isc z duchem czasu, bo moze czas zmienic schematy. Tylko zza schematow ciezko wyjsc. To udaje sie nielicznym. To moze teraz czas zgonic wine na rodzicow… owszem, bo kto mialby oberwac jak nie rodzic z wyksztalceniem pidstawowym, probujacy pomoc dziecku. Gdzie czesto poziom wiedzy szkolnej rodzica wyczerpuje sie na poziomie 4 klasy szkoly podstawowej, a ten co ma wieksza najnormalniej na swiecie nie ma czasu, nie umie jej przekazac, nie zawsze umie dzieluc priorytety. Swoim podaniem o wolnosc pokazal Pan mi, ze nie nalezy Pan do Jednostki w rozumieniu Nauczyciela przez duze N. Tak samo nie kazdy rodzic jest Rodzicem przez duze R. To swiadomosc czyni z nas Jednostke.
    Aczkolwiek….
    Jesli jest Pan tym za kogo sie przedstawia, to dziekuje w imieniu wszystkich rodzicow tych dzidci, ktore Pan nauczal.

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 11:01 pm

      Jestem w stanie zgodzić się z tym, że wpadamy w schematy, jak i z tym, że do zawodu nie trafiają najlepsi. Ale jak maja trafiać za takie pieniądze? Znam wielu nauczycieli przez duże N. W szkole siedzą więcej niż 8 godzin, mimo że mają np w danym dniu 4-5 godzin. Proszę nie patrzeć na wynagrodzenie nauczycieli przez pryzmat ilości godzin dydaktycznych. Pracujemy znacznie więcej.
      Jeśli chodzi o dzisiejsze dzieci to napisałem, że są takie jakimi pozwalamy im być. Zaczyna się przeważnie w domu rodzinnym, gdzie rodzice nie potrafią realnie ocenić możliwości dziecka. Często przeceniamy jego możliwości lub nie doceniamy ich. Przez to dzieci na poziomie szkoły średniej są często nie tam gdzie być powinny, a tam gdzie chcą rodzice. Takie są moje doświadczenia, uczyłem w większości w szkołach zawodowych, technikach i liceach, przykładów mam setki. Inna sprawa, że szkoła też rozleniwia, promując średniactwo, obniżając wymagania. A dzieci… głupie nie są, gdy mają okazję pracować mniej, to robią to.

  11. Podsumowując Pana wpis powiem tylko jedno. Cieszę się bardzo,że miałam zaszczyt być Pana uczennicą. Zawsze we wspomnieniach z liceum pojawia się Pan oraz Pana genialne podejście do uczniów. Bardzo miło wspominam lekcje z Panem. Powodzenia życzę z całego serca

  12. Popieram. Na taki krok zdecydowałam się 2 lata temu.

  13. Cyniczny obserwator

    Czerwiec 25, 2018 at 9:42 pm

    28 lat przy tablicy, dyplomowanie, dodatkowa praca po to by żyć na przeciętnym poziomie i też obawiam się pań, które łykają każdy idiotyzm płynący z góry. Dyrektorzy albo zastraszeni albo udający, że wierzą w system ogłupiania cisną papierkologię i oczekują jedynie ślepego posłuszeństwa. Czekam jedynie na to kiedy stanę się na tyle niewygodny, że dostanę ograniczenie etatu i biorąc odprawę pożegnam się z pracą w oświacie.

  14. Jestem w tym samym miejscu. Na razie na urlopie, z którego raczej nie wrócę. Życzę powodzenia. Na szkole, pełnej wymyślonych i nieadekwatnych do rzeczywistości problemów, świat się nie kończy. Na szczęście. Podobnie jak Pan, nie mam zamiaru przykładać ręki to uwsteczniania szkoły. Nie na to liczyłam, nie na to zbierałam siłę latami, nie na to miałam nadzieję.

  15. No to szkodzi, że odchodzisz z polskiej oświaty. Jesteś tak wspaniałym nauczycielem, tak mocno się poświęciłeś! Tyle lat przepracowałeś w takim poniżeniu, jako dyplomowany nauczyciel ? Zastanów się nad tym, czy to Ty nie jesteś cynikiem?

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 11:10 pm

      Cynikiem? Przez ostatnie kilka lat starałem się wykrzesać jakąś iskrę buntu w nauczycielach. Działałem w związkach, do których nikt nie chciał się zapisywać, mimo że pretensje, iż związki mało robią były non stop. Ale jak tu coś robić gdy uzwiązkowienie w szkołach jest na poziomie kilku do kilkudziesięciu procent? A tylko tą drogą można cokolwiek wywalczyć. Cynikiem? Jeśli odchodzę bo po opłaceniu rachunków nie starcza kasy na zakupy nawet do dziesiątego, to raczej chcę przestać być niewolnikiem…

      • W moim środowisku nauczyciele zapisują się do związku (ZNP/Solidarność) tylko po to, żeby mieć ochronę przed zwolnieniem z pracy…

  16. Ble ble ble, żadnych konkretów.

  17. Szacun dla Pana wielki.

  18. I gdzie Pan pójdzie jak wszędzie dzieje się to samo?

  19. Niestety, bardzo dobrze rozumiem. Z wieloma Pana zdaniami się utożsamiam. I chociaż wiem, że w swojej szkole mam o co, a przede wszystkim dla kogo walczyć, to myśl o poszukaniu dla siebie czegoś innego na końcówkę pracy zawodowej już mi zaświtała. Tylko uczniów mi szkoda . Nawet tej garstki, której myślenie mogę inaczej kształtować, a to może gdzieś uruchomi efekt motyla. I koleżanek, z którymi robimy czasem rzeczy prawie niemożliwe. Tylko dlaczego w atmosferze takiego absurdu systemowego?
    Chyba „Siłaczka” :)

  20. Rozumiem. Zostaję.

  21. Ostatnie zdanie to klucz do ” sukcesu” rozwałki oświaty. Smutne…życzę powodzenia, może szkoła prywatna ze zgraną brygadą refleksyjnych i odważnych ludzi :)

  22. Zgadzam się w 200%. I gratuluję odwagi.ja jeszcze sie nie zdecydowalam, bo lubie tą pracę, ale rzeczywiscie jest coraz ciężej, tym bardziej ,że nie ma lepszej perspektywy.

  23. Boisz sie o swoje dzieci? Zabierz je ze szkoly do edukacji domowej. Szkoła to nie jest miejsce dla dziecka. To nie jest tez miejsce gdzie czegoś uczą. Dopiero po wyjściu ze szkoły zaczyna sie rozwój, dojrzewanie, nauka odpowiedzialnosci. Zabierz dzieci. Przestań się bać o nie. Po co Ci stes? Życie jest takie piękne!!
    Jeśli chcesz w tym pomocy- polecam sie ! Beata

  24. Zgadzam się z każdym zdaniem. Też noszę się z tym zamiarem, szukam alternatywy. Brawo za decyzję. Tylko kto będzie uczył kolejne pokolenia… Aż strach pomyśleć.

  25. Boze. Tak bardzo sie zgadzam. ZAWIEDZIONA…postawą nauczycieli. Dyrektorów szkol. Rodzicow. Uczniow. RZĄDEM…jak mozna bylo to zepsuć w jedna sekunde…

  26. Bardzo szanuję tę decyzję. Człowiek z kręgosłupem nie może temu przyklaskiwać.
    Szkoda tylko,że zostna miernoty.

  27. Zgoda ze wszystkim oprócz ostatniego zdania. Dlaczego ‚panie’? Są też dokładnie tacy sami nauczyciele płci męskiej z dobrze zarabiającymi żonami. Niesmaczne to szufladkowanie.

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 11:15 pm

      Nie szufladkuję. Po prostu taka jest statystyka. To zawód sfeminizowany. Wiele nauczycielek dorabia do pensji męża, narzekają, ale boją się stracić małej stabilizacji. I niestety w imię tej stabilizacji są w stanie dostosować się do każdej reformy…

  28. Podpisuje się pod Pana słowami obydwiema rękami…. Ale cóż, dla mnie już za późno na odejście. 23 lata przy tablicy i do tego polonistka z „wygaszanego” gimnazjum. Teraz upokarzana na każdym kroku: zabrano mi pracownię, biegam od klasy do klasy z tobolami po kilku budynkach, nie mam nawet szafki na sprawdziany.. Za co? Za kilku laureatów i finalistow, wiele przedstawień i widowisk teatralno-muzycznych, wysokie wyniki egzaminów, projekt unijny. Od przyszłego roku dwie szkoły. A co dalej, nie wiem 😫

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 11:17 pm

      Życzę dużo siły i zdrowia. Rozumiem Pani podejście, za kilka lat pewnie myślałbym tak samo. Teraz jeszcze czuję się na siłach aby coś zmienić.

  29. Panie Jarosławie, przykre to bardzo, ale rozumiem. Pisze Pan o bierności i marazmie wśród nauczycieli – to chyba w pewnym stopniu było zawsze. Moja mama była nauczycielką nauczania początkowego, zaczęła pracę około 1980r. I pamiętam jak czasem mówiła, że jak rano przychodzi do szkoły to od razu idzie do siebie bo w pokoju nauczycielskim zaczynają od narzekania na życie na uczniów, rodziców,na wszystko. I to ją tak ściąga w dół, że woli tego nie słyszeć póki jest na fali entuzjazmu poranka. Ale zgadzam się, że jest z tym gorzej teraz. I jesteśmy, ekhem, w takim politycznym momencie w kraju, że wiele osób jeszcze bardziej boi się wychylać ze swoimi marzeniami o zmianach. Czy dotyczy to finansów czy zmian w systemie kształcenia. I jest jeszcze jedno. Rodzice. Rzesza ludzi, którzy mogą mieć wpływ na zmiany. Ale też się ich boją. Bo to oznacza zmiany w ich najbliższym otoczeniu, zmianę podejścia do dziecka i konieczność wyjścia ze swoich schematów myślowych, przekonań ugruntowywanych bezrefleksyjnie przez lata . Zmiana to wysiłek i odwaga. Niestety, wiele osób wybiera tkwienie w tym co znają, choć tego nie chcą. To irracjonalne , ale dla nich wydaje się bezpieczne. Ja od ośmiu lat prowadzę przedszkole. I też zastanawiam się jak długo jeszcze starczy mi sił. Pomimo przychylności rodziców i naszej miłości do ich dzieci, zmiany w otaczającym nas świecie są ogromne i ma to wpływ na dzieci. I dziś trzeba o wiele większego wysiłku aby wychować je na szczęśliwych ludzi. Takich co to wiedzą czego chcą, rozwijają swoje pasje, mają szacunek do siebie i innych, są empatyczni, pomocni a jednocześnie asertywni, odważni w życiu, uczciwi, długo by wymieniać te cechy, o których już tak głośno się dziś nie wspomina, bo jakoś się powszechnie zdewaluowały. Z całego serca życzę Panu wszystkiego dobrego.

    • Jarek Bloch

      Lipiec 8, 2018 at 11:22 pm

      Dziękuję. Także za celny komentarz. Jak dobrze Pani zauważyła świat się zmienia. Dzieci są inne, mają inne bodźce, inne gadżety. Mamy wysyp dysfunkcji i nikt nie myśli o przyczynach tego stanu rzeczy. A w szkole… nadal tłoczą się w klasach 25 – 30 osobowych. W takich warunkach priorytetem jest kontrola zachowania, nie nauczanie…

      • Są też takie panie jak ja.Do mojej nauczycielskiej pensji (głównej) dorabia maż.Moja pensja jest jedybym pewnym źródłem naszych dochodów…Znam osobę,u której jest podobnie.Byłabym szczęśliwa,gdybym mogła dorabiać do pensji bogatego męża.Trochę Pan tu uogólnia z tymi ” paniami”-proszę uważać na takie stwierdzenia…Ktoś jednak może czuć się dotknięty..Nie zagląda Pan w czyjeś papiery,więc proszę nie zaglądać w czyjeś pensje (tych „bogatych”mężów)..pozdrawiam i życzę powodzenia,ja jeszcze w szkole zostaję…

      • Jarek Bloch

        Grudzień 28, 2018 at 10:03 pm

        To prawda, uogólniam. Tyle że sam jako nauczyciel dorabiałem do pensji żony ha ha, więc wiem o czym piszę. Z tym że dla mnie jako dla faceta i ojca dwóch synów była to sytuacja niekomfortowa. Natomiast wielu moim koleżankom taka rola pasowała… Bały się stracić swą małą stabilizację, wakacje i tę pensję będącą dodatkiem w domowym budżecie…

    • Nauczyciele robią jedno wielkie gówno! Są tchorzami, chowajacymi glowe w piasek! Jak mamy cokolwiek osiagnac, jesli boimy sie w jakikolwiek spoob zaprotestować?! W mojej szkole przed strajkiem ZNP w zeszlym roku ponad 40 osób deklarowało się, ze wezmie w nim udział! Gdy przyszło co do czego – strajkowalo wlacznie ze mna 7 (siedem!). Jedno wielkie gowno! Bylem nauczycielem ze sruba w dupie, mialem mase pomyslow, chęć do walki. Teraz? 3317 brutto. Z jednej szkoly zapieprzam do drugiej i trzeciej. Chcecie, aby wasze dzieci byly workami ziemniakow? prosse bardzo – nic nie róbcie z tym, co się dzieje!! Ale to WASZE dzieci i ich przyszlosc. Bogaci rodzice wysla do prywatnych szkol – reszta – napieprzajcie na nauczycieli! mamy zajebiacie! super urlopy i pierdzenie w stołek. A, pracuję 7 dni w tygodniu tak na marginesie, ale spoko, przecież w wakacje wyjade na…hmmm… Malediwy? Kanary?… A nieeee, do Holandii, dorobic… ‚Takie beda Rzeczypospolite…’ Po prostu brak mi slow!!!

  30. Ja odchodzę po 1,5 roku pracy. Nie potrafię pracować w tym systemie. Zabija wszystko, co dobre. Napisałam o tym na blogu, także wczoraj :D

  31. Doskanale rozumiem, niestety. Zgadzam się z każdym zdaniem. Reformie zawdzięczam jedno – otworzyła mi szeroko oczy na mizerię środowiska nauczycielskiego.

  32. A może rozważ pozostanie w nauczaniu tylko poza Polską? Są szkoły, zwłaszcza międzynarodowe, gdzie nauczyciele zarabiają godne pieniądze i zajmują się faktycznie nauczaniem a nie papierologią (wiem z doświadczenia).

  33. jestem zainteresowany spotkaniem z panem
    J.p

  34. P. Jarosławie zacząłem czytać pana Bloga i na pierwszy ogień, oświata trochę to śmieszne co oni robią z Nauczycielami, którzy robią świetną robotę dla uczniów. Wcale się nie dziwię pana kroku w przyszłość i jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem pana poznać i mieć lekcje. Bo to jak pan opowiada na lekcji to jak z mojeje perspektywy ucznia była bardzo interesowna. Dziękuje bardzo, uczeń G14 w Katowicach

  35. Dołączam się. Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji i robię ten sam krok do przodu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*