Co powinien zrobić polityk, który dostał od społeczeństwa jasny sygnał, że na jego działania nie ma zgody? Chyba spokornieć. Szefostwo Ministerstwa Edukacji nie pokornieje, nie ma nawet refleksji, ani nad kolejnymi porażkami, ani nad negatywnymi ocenami ich pracy przez społeczeństwo. Klapki na oczach. Panie ministry gotowe są utopić swą formację polityczną, byle tylko nie przyznać się do braku racji…
Tag: edukacja zdrowotna
Zgodnie z moimi przewidywaniami na edukację zdrowotną zapisuje się szczątkowa ilość uczniów. To konsekwencja statusu tego przedmiotu, który ustalono na „dodatkowy”. Nie mogło być inaczej. Szkoda, bo przy odrobinie logicznego myślenia można było treści tam zawarte przekazać na innych, obowiązkowych przedmiotach, z których rodzice (młodzież) nie mogliby zrezygnować. Przy okazji można by zapobiec upolitycznieniu tematu i uczynienia z niego narzędzia walki politycznej.
Od 1 września pojawią się w szkołach nowe (stare) przedmioty. Tryb ich wprowadzania jest iście pisowski, czyli na siłę, bez przygotowania kadr, czasem bez logiki. Najwięcej rozsądku w tym wszystkim mają… nauczyciele, którzy szukają uczelni na których mogliby się dokształcić. Czyli w przeciwieństwie do ministerstwa chcą zacząć od właściwej strony.
Biskupi są oburzeni planami wprowadzenia przedmiotu Edukacja zdrowotna. Krzyczy się o odbieraniu rodzicom prawa do decydowania o swoim dziecku. Mówi się o deprawacji dzieci i młodzieży, wręcz o seksualizacji młodzieży. O tym, że nauka taka będzie zagrażała prawidłowemu rozwojowi dziecka, a realizacja programu stoi w sprzeczności z „godnością osobową dziecka”. Biskupi nie mówią tylko o jednym, że te wszystkie zarzuty mogą skierować w pierwszej kolejności do siebie, ponieważ od lat robią wszystko by niszczyć godność dzieci.








