Nauczyciele są najbardziej lekceważoną politycznie grupą zawodową. Nieważne, czy rządzi lewica, liberałowie czy prawica. Ostatnie 20 lat pokazuje, że oświatowe postulaty nie przebijają się i nie są popularne. Oświata to kłopot dla każdego, bo kosztuje sporo, a zwrot w postaci głosów wyborczych nie nastąpi w ciągu najbliższej kadencji. Przedwyborcze obietnice są notorycznie niedotrzymywane, a że szkoła trwa pomimo mizerii finansowej, to znaczy, że tak można i nic nie trzeba zmieniać. Stąd tyle tu działań pozorowanych, „bezkosztowych” i na wiwat…
Tag: reforma edukacji (Strona 1 z 3)
Politycy są często obrażeni na rodziców, że ci nie nadążają za ich wizjami. Jakże rodzice mogą nie akceptować rozwiązań, które przecież są dobre? Rodzice zaś, nauczeni wieloletnimi eksperymentami robionymi na żywych organizmach ich dzieci, są sceptyczni. I nie dziwię się, sam jestem rodzicem i moje dzieci przeszły przez system szkolny. Problem bowiem nie tkwi w zasadności samych pomysłów, lecz w jakości ich wprowadzania, a ta jakość pozostawia często wiele do życzenia.
Zbliża się nowy rok szkolny. Start nie będzie łatwy, bo szkoły muszą wprowadzić zmiany związane ze zmianą wielu przepisów, jak ograniczenie liczby godzin religii, wprowadzenie edukacji zdrowotnej i kilka innych pomysłów. Tymczasem minister Nowacka odpływa coraz bardziej. Pomimo negatywnego odbioru społecznego, nie objęła jej rekonstrukcja rządu, więc odebrała to jako akceptację dla dotychczasowych poczynań i zielone światło do dalszych „efektownych” zmian. Źle odebrała sygnały, może z wieży z kości słoniowej w której siedzi na Szucha świat wygląda inaczej niż tu na dole, wśród tych, którzy muszą jej pomysły wprowadzać w życie i świecić oczyma, gdy jednak pomysł nie okaże się trafiony… Szkoda, bo w ogólnym bałaganie przepadają słuszne idee, jak np ograniczenie nieobecności w szkole, lub edukacja zdrowotna, która zupełnie niesłusznie stała się częścią wojny ideologiczno-religijnej…
Och jakie Ministerstwo Edukacji jest dobre… Od września 2025 szykują się nagrody dla tych, którzy przepracowali 45 lat. Problem w tym, że nauczycieli z takim stażem w szkołach praktycznie nie powinno być, a to że są i zachęca się ich do dalszej pracy, świadczy już nie o kryzysie, ale o zapaści systemu.
Zaskoczyła mnie deklaracja minister Nowackiej, że w przypadku wygrania przez Trzaskowskiego wyborów, zrezygnuje z teki ministra edukacji stając się szefową gabinetu nowego prezydenta. Prawybory w KO za nami. Trzaskowski je wygrał i ma największe szanse by wygrać wybory prezydenckie. Czyli co? Ministerstwo Edukacji to dla pani Nowackiej od początku fucha na przetrzymanie? Skoro bierze się tak ważny i trudny resort, to wypadałoby wykonać robotę i zostawić po sobie porządek, zamiast rozbabrać kilka spraw i ich nie zakończyć, nie załatwiając po drodze żadnego z kluczowych problemów.
Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na podstawowe potrzeby, a przynajmniej tak twierdzi, to nie chodzi po sklepach by kupować kolejne rzeczy. Ta zasada dotyczy każdego rodzaju działalności, stosują ją firmy i prywatne gospodarstwa. MEN żyje w innej rzeczywistości. Podstawowe problemy oświaty nadal czekają na rozwiązanie (rzekomo nie ma na ich rozwiązanie pieniędzy), a wymyśla się coraz to nowe rzeczy, które wymagają finansowania…
Jeśli nie radzisz sobie z bieżącymi problemami to najlepiej zrobić krok naprzód, wtedy opinia publiczna zwróci uwagę na nowy pomysł, a stare problemy rozmyją się i stracą na znaczeniu. Tak chyba stało się obecnie, bo pomimo otwartych kilku niedokończonych frontów robót, ministerstwo otwiera kolejny. Pomysł by przyrodą zastąpić wszystkie przyrodnicze przedmioty nie jest nowy. Tym razem dotyczy podstawówki. Jednak przygotowania do takiej operacji powinny potrwać około dekady, a potrwają niecałe 2 lata. To gwarantuje wielką klapę. Papier w Polsce zniesie wszystko, lecz życie zwykle nie nadąża za ministerialną teorią…
Gdy po wyborach parlamentarnych formował się nowy rząd, zamieściłem na tym blogu wpis „Klątwa Alei Szucha”, życząc nowej Pani Minister, by działała mądrzej aniżeli wiele jej poprzedniczek i poprzedników. Szkoły przygotowują się do kolejnego roku szkolnego, tymczasem mam wrażenie, że władze ministerstwa nie mają zbyt wiele do zaoferowania środowisku oświatowemu. Kilka chaotycznych działań, nieskonsultowanych z nauczycielami, impas w rozmowach o kolejnych podwyżkach, bez czego nie przyjdą tu pracować młodzi nauczyciele, tworzy obraz braku koncepcji na przyszłość…
Na początku tego tygodnia na stronach MEN ukazała się zachęta do prekonsultacji w sprawie podstaw programowych. Władze MEN po raz kolejny powtarzają błąd, przed którym ostrzegało ich całe środowisko oświatowe. Byle tylko zmiany wprowadzić od września… Po co tak szybko? Nikt nie kwestionuje konieczności zmian w podstawach programowych, czy też w zadaniach domowych. Ale jeśli zrobi się te zmiany na ” łapu-capu” , to efekt będzie odwrotny od zamierzonego, a dobre pomysły spłoną w ogniu krytyki przez ich złe przygotowanie i zbyt szybkie wprowadzanie. Po raz kolejny też ministerstwo występuje w roli wszechwiedzącego. Klątwa Szucha działa, niewiele się zmienia…
Pani minister zaczęła urzędowanie od wymiany kuratorów w poszczególnych województwach. To dobry ruch, bo przykład pani Nowak pokazywał do jakiej patologii doprowadzili ten urząd poprzednicy, teraz powinny za tym pójść decyzje o odpolitycznieniu tego urzędu. Pozytywne na razie jest to, że ludzie zgłaszają mnóstwo pomysłów na zmiany w oświacie, choć często są to pomysły gryzące się. Ale to dobrze, bo to oznacza, że widzimy szansę na jakiekolwiek przemiany, czego nie widzieliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Jednak pani minister powinna wykazać się tu sporą dozą ostrożności, by zrobić coś dobrego dla oświaty (niekoniecznie efektownego) i nie popaść przy tym w śmieszność. Dosyć już mamy śmiesznych lub tragicznych ministrów…








