Doczołgaliśmy się. Szczęśliwie końcówka roku przypadła na spadek zachorowań. Szczęśliwie, bo patrząc na przestrzeganie obostrzeń, mogło być groźnie. Potrzeba spotkania była duża, lecz każdy uczeń podkreślał, że powrót w czerwcu sensu edukacyjnego nie miał. Ale rządzącym znów się upiekło, poniekąd dzięki nauczycielom zabierającycm dzieci na świeże powietrze i młodzieży, która nie odwiedzała szkoły zbyt licznie. Korzystajmy więc z wolnego czasu, bo wiemy już, że wolność nie jest dana na stałe, szybko może się skończyć. A co zastaniemy po wakacjach? Tego chyba nawet jasnowidz nie wie.
Tag: pandemia
Gdy w połowie października przechodziliśmy na nauczanie zdalne, nie wierzyłem, że skończy się ono po dwóch tygodniach. Ale realnie spoglądałem na okres poświąteczny, czyli styczeń. Ba, wydawało mi się niemożliwe, by przerwa miała trwać dłużej. Szereg chaotycznych decyzji rządu i zachowanie moich rodaków (także wielu uczniów) sprawiły, że na nauczaniu zdalnym siedzimy do dzisiaj. Podejmowane są kolejne złe decyzje, jak chociażby ta o przeprowadzeniu matur już na początku maja, co spowodowało przełożenie terminów szczepień u wielu nauczycieli. Z jednej strony mamy dosyć siedzenia w domu, ale paradoksalnie, gdy pojawiła się możliwość powrotu do zajęć, nie wszyscy przyklasnęli z radością. I to też jest uzasadnione.
Jeszcze niecałe dwa miesiące i będziemy obchodzić pierwszą rocznicę największej edukacyjnej ściemy w historii RP. Prawdziwe (nie cukierkowe, przedstawiane przez polityków, lub teoretyków) oblicze tej „nauki” jest koszmarne. Zapewnienia ministerstwa, że wszystko jest pod kontrolą jest malowaniem trawy na zielono. Tymczasem po cichu zachodzą negatywne procesy, które będą się za nami wlec przez lata. Tym bardziej że nic na razie nie wskazuje aby nauka zdalna miała się skończyć, bo tempo szczepień nauczycieli jest tak powolne, że prędzej należy spodziewać się kolejnego zawieszenia zajęć dla klas 1-3 niż powrotu do szkół reszty. W dodatku ten rok może przejść do historii szkolnictwa wyższego, jako ten w którym studenci przez cały rok akademicki nie zobaczą na oczy uczelni. Jaki kraj – takie nauczanie. A kraj? Wiemy, już Sienkiewicz to zdradził, a potem było tylko gorzej…
Trzynasty sierpnia, do rozpoczęcia roku szkolnego 18 dni. Tak naprawdę nic nie wiadomo. Są mgliste warianty, szczegółów brak. Trochę mało jak na kilka miesięcy pracy, ale do tego nas już przyzwyczajono. Wiemy już, że to dyrektorzy lub władze lokalne będą decydować o formie nauki od września. To bardzo typowe i wygodne. Gdy się spiszą, MEN po raz kolejny odtrąbi „swój” sukces, gdy zawalą, będzie na kogo zrzucić winę. Poważnych scenariuszy, wraz z analizą skutków, ciągle brak. Pokuszę się więc o ocenę wariantów przedstawionych przez MEN i zaproponuję własny.
Podczas pandemii nie komentowałem na bieżąco rozwoju wydarzeń w edukacji. Powód był prozaiczny – brak czasu. Prozaiczny, ale wiele mówiący o naszej pracy, bo w dobie nauczania zdalnego padało wiele zarzutów, że nauczyciele tylko zadają, a większość pracy odwalają rodzice w domu. To półprawda. Jak widać pracowałem i wyczekuję obecnie wakacji, aby nie widzieć przez miesiąc żadnej platformy edukacyjnej, bo pozostać na ten czas off line będzie ciężko. Chciałbym w tym poście zwrócić uwagę na to, co powinniśmy udoskonalić, jeśli historia się powtórzy. Bo zdalne nauczanie obnażyło wiele braków.
Dziś głównym tematem będzie Edukacja dla Bezpieczeństwa. Przedmiot znany onegdaj jako Przysposobienie Obronne. Bo to właśnie EDB, uznawana często w szkołach jako piąte koło u wozu, wyrasta w świetle ostatnich wydarzeń na najważniejszy przedmiot, nie w kontekście egzaminów, a życia… Paradoksalnie pandemia może pomóc przywrócić tym zajęciom właściwą rangę. Jednak warto tutaj zastanowić się nad tym, co zrobić aby przedmiot odzyskał swój blask, a zajęcia z EDB mogły być ciekawą przygodą, a nie nudnym ględzeniem, między matematyką, a angielskim…
Zajęć nie będzie dłużej. Zagrożone są egzaminy, choć o tym jeszcze ministerstwo nie myśli. Zbyt odległa perspektywa. W szkołach wielki chaos, bo chociaż wysłano wszystkich do domu i niby każą pracować, to nikt nie ma spójnej koncepcji jak tam pracować. Pada mnóstwo górnolotnych słów, że to szansa, że możemy zacząć tworzyć nową oświatową rzeczywistość. Ale słowa nijak mają się do rzeczywistości. Czasem brak środków technicznych. Czasem działania są na tyle chaotyczne, że przynoszą więcej złego niż dobrego.








