Inwencja twórcza i samozadowolenie pomysłodawców nowego przedmiotu, który znamy pod dźwięczną nazwą HIT, zbliża nas do poziomu Korei Północnej. Szczególnie gdy spojrzy się na skład „ekspertów” tworzących podstawę programową gniota mającego zastąpić wiedzę o społeczeństwie. Skoro nasz ministerialny duet „pięknych” umysłów jest na fali wznoszącej, to może zmieni od razu nazwy i formułę reszty przedmiotów? Po co się rozdrabniać? Jak zmieniać, to z grubej rury!

HiT uświadomi młodzieży jak to Polacy uczyli jeść widelcem całą Europę, jak to mały naczelnik obalał komunizm, a Jan Paweł II walczył z pedofilią w kościele, którą zdradziecko szerzyła wśród księży tęczowa Unia Europejska. Dowiemy się jak to Żydzi spalili się sami w stodole, by później oskarżyć Polaków o zbrodnie, których nie mogli popełnić, bo są przecież Chrystusem narodów, o czym pisał już Mickiewicz, którego nie doceniła masońska hołota, która dała nobla Miłoszowi, Szymborskiej, Tokarczuk i agentowi Wałęsie, zamiast dać go prezydentowi co mgle i brzozom się nie kłaniał. Myślę, że moja wyobraźnia jak zwykle nie nadąża za nową rzeczywistością i gdy zobaczę kolejny pisany na kolanie podręcznik, to znów przyznam, że nie doceniłem fanatyzmu rządzących. Ale jak już wychowywać (indoktrynować), to na całego! Dlatego proponuję także zmiany w innych przedmiotach.

Zamiast mieszającej uczniom w głowach geografii, proponuję przedmiot „Polska jest najpiękniejsza”. Jako pomoc naukową proponuje globus Polski. Po cholerę ma bachor wiedzieć co poza granicami? Niech wie, że tutaj jest najpiękniej, najwięcej i najefektywniej. Że od zachodu graniczymy z IV Rzeszą, od której na szczęście IV Rzeczpospolita jest potężniejsza. A o zagranicy niech wie, że tam tylko bagno, czerwone oczywiście. Zajęcia o zmianach klimatu już zostały usunięte, ale na lekcjach o energetyce ciężko od tematu uciec, więc trzeba zrobić krok w kierunku ugruntowania stanowiska, że od paliw kopalnych odejdziemy, najlepiej wtedy jak się skończą. Na lekcjach dowiedzielibyśmy się także, że Polska jest centrum turystycznym, a Licheń częściej odwiedzany niż Rzym i Mekka razem wzięte. Że jesteśmy potęgą eksportową i jedynie przez UE nie staliśmy się jeszcze największą potęgą gospodarczą Europy. Ale już niedługo, wystarczy że do Elbląga wpłyną pierwsze pełnomorskie jednostki, a z Radomia polecą pierwsze Jumbo Jety, wtedy wstaniemy z kolan ostatecznie.

Zamiast matematyki, coś prostszego, by elektorat rósł i liczył to, czego powinien się doliczyć. „Licz na PiS”, na którym młodzież dowie się ile dał im Kaczyński i jak bardzo przez to lepiej im się żyje, co potwierdzą nowe wzory i wskaźniki, które wreszcie jasno pokażą, że Europa jest już za nami daleko w tyle, że mamy tak dużo, że zazdrości nam świat, a wskaźniki moralności katolickiej są u nas tak wysokie, że może jej  się od nas uczyć nawet ten przebieraniec z Rzymu – Franciszek. Procenty policzymy licząc o ile procent lepiej nam jest w nowym polskim ładzie, a 2 + 2 będzie więcej niż 4, jeśli tylko prezes tak postanowi.

Zamiast biologii, należy wprowadzić przedmiot „Ujarzmianie przyrody”, który uświadomi głupim bachorom, że ci LGBT i ci z in vitro to nie ludzie, a mutanty, charakteryzujące się wrodzonym niedorozwojem mózgu. Przedmiot który zdetronizuje wreszcie bzdurną teorię ewolucji, zastępując ją teorią inteligentnego projektu, by uświadomić młodym jak to pierwsi ludzie paśli dinozaury, które zostały stworzone dwa dni później od człowieka. Zrozumieją wtedy może polską wersję ekologii, że skoro Ziemia jest nam poddana, to nie trzeba martwić się o smog, globalne ocieplenie, czy też nadmiar śmieci, bo to problemy wymyślone przez lewaków i finansowane w postaci fake newsów przez Sorosa, zesłanego przez europejskich komunistów. W ramach ćwiczeń: palenie książek Darwina, palenie lewaka i na podstawie analizy jego czaszki udowadnianie, że to gorszy gatunek człowieka, niż ten z prawicy. Skończymy z lewackim gadaniem, wskrzesimy rasizm i wypracujemy nowy model rasy panującej: łysego blondyna, mięśniaka na sterydach, w wytatuowanym orłem na piersi i bejsbolem w łapie.

Edukację dla bezpieczeństwa zmienimy na „Polska jest najsilniejsza”. Gdzie zidentyfikujemy zagrożenia w postaci komunizmu UE na zachodzie i bolszewizmu na wschodzie. Dowiemy się, że jesteśmy oblężoną twierdzą, ale to nic, ponieważ nasza armia jest najnowocześniejsza, a polscy lotnicy obroną nas na nowych F-35. Ponieważ  nasi lotnicy polecieliby do boju nawet na wrotach od stodoły, to żadne wyposażenie w tych F-35 nie jest im potrzebne, a dopóki terytorialsi stoją na straży naszych granic, to nic złego się nam nie stanie. Oczywiście w ramach profilaktyki zdrowotnej uczniowie dowiedzą się, że szczepionki to spisek wymierzony w polskie zdrowe ciało przez zachodnie koncerny,  a przed chorobami najlepiej chroni modlitwa, najlepiej wzmocniona ofiarą na ojca Rydzyka.

Język polski połączy się z językiem angielskim, który jest językiem łże-elit. Angielskiego nie trzeba, niech się cały świat uczy mówić w naszym języku, zrozumiałym dla prezesa, który wyznaczył nowe trendy, bo skoro on się nie nauczył, to znaczy, że podszedł do tematu przyszłościowo i jest to język niepotrzebny. Tak więc język zgniłego zachodu zostanie połączony z dawnym polskim i uzyska rangę „języka narodu wybranego”, którym oczywiście są Polacy, co zostanie udowodnione przez odpowiedni dobór literatury. Odnajdą się nowe kroniki Galla, ale już nie anonima, bo okaże się, że to Polak, a Gallem był zwany dlatego, bo chrystianizował Francuzów, ucząc ich jeść widelcem. Do tego Dziady oraz „Myśli zebrane ojca narodu i jego kota” pod redakcją samego ministra Czarnka. Wszystkie pisarki z listy lektur zostaną usunięte, bo wiadomo, że baby mają ćwiczyć cnoty niewieście w domowym zaciszu, a nie wchodzić w działalność intelektualną, która jest dziś przecież domeną PiS, która to partia wyznacza nowe prądy intelektualne i filozoficzne.

W kolejce czekają kolejne przedmioty do przeróbki: fizyka, chemia, podstawy przedsiębiorczości, wychowanie fizyczne, szereg przedmiotów zawodowych. Możemy zrobić największy w dziejach naszej cywilizacji eksperyment edukacyjny i przekształcić naszą szkołę w prawdziwą szopkę. Ten proces już jest zapoczątkowany, poprzez reformę Zalewskiej i pomysły duetu naszych pięknych, męskich umysłów. Możemy oczywiście nadal ośmieszać się w oczach świata, możemy nadal iść pod prąd światowej nauki, ale każda kolejna zmiana sprawi, że trudniej będzie wrócić do standardów obowiązujących poza pseudodemokratycznymi republikami. Po raz kolejny powiem to, co mówiłem już dawno: Cała nadzieja w nauczycielach, że będą uczyć tego co powinni uczyć, nie tego co podsuwają im partyjni ideolodzy. Dziś ten problem dotyka nauczycieli WOS-u, ale także biologów, geografów, historyków, którym „skorygowano” podstawy programowe. Tylko ilu ich jeszcze pozostało? Czy będą chcieli stać się opoką wiedzy naukowej, wartości demokratycznych i praw człowieka, za swoje marne pensje? Czy będą chcieli uciec? Pomysł odmrożenia wcześniejszych emerytur wyglądający na pierwszy rzut oka na samobójstwo oświaty, może być całkiem chytrym planem. Odmrażając wcześniejsze emerytury, rząd pozbędzie się tych, którzy w buncie są najbardziej zaprawieni i chyba o to w tym chodzi…