Kolejny czerwiec i po raz kolejny wraca ta sama sprawa. Oceny wystawione. Frekwencja mizerna. Nie wiadomo czy robić lekcje, czy nie, bo reszta będzie miała zaległości… Więc po raz kolejny doradzam co trzeba zrobić… Bo rozwiązania są proste.
Pani Minister apelowała ostatnio aby oceny wystawiać jak najpóźniej, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Ale nawet jeśli ktoś jej posłuchał, to i tak ma w szkole martwy okres, gdzie nie wiadomo co zrobić z uczniem, gdy roboty z podsumowaniem roku jest sporo… A przecież nauczyciele i uczniowie nie muszą mieć zakończenia pracy w tym samym czasie. Dlaczego nie wypuścić dzieci i młodzieży ze szkół tydzień wcześniej, zostawiając ten tydzień na pracę nauczycieli? Wystawić oceny i na wakacje. Po takim tygodniu „przedwakacji” dla dzieci i młodzieży (gdzie nauczyciele zajęli by się egzaminami klasyfikacyjnymi, odwołaniami, arkuszami ocen, świadectwami, nagrodami, sprawozdaniami, planami na kolejny rok, zestawami podręczników i innymi ważnymi sprawami), następowałoby właściwe zakończenie roku i rozdanie świadectw. Z młodzieżą licealną nie ma problemu, dzieci w podstawówkach miałyby w tym czasie opiekę na świetlicy i wyjścia miedzyklasowe do kina, muzeum itp., jeśliby nie mogły zostać z kimś w domu. Wielu rodziców może skorzystałoby z okazji wyjazdu na wakacje już w czerwcu (pewnie taniej), a jeśli przy okazji kilku osób by nie było na wręczeniu świadectw, to świat by się nie zawalił, wręczono by je 1 września… Kto by chciał, to by skorzystał z tygodnia dodatkowego, kto nie, to by przyszedł po świadectwo po tygodniu „przedwakacji”. Ktoś powie, że ten tydzień można zagospodarować na integrację i wyjścia. Tak, ale do tego trzeba ludzi, a ci muszą wykonać jeszcze dodatkową pracę związaną z zakończeniem roku. W czerwcu nauczyciele (żeby zdążyć) pracują często od rana do wieczora, za co nikt im oczywiście nie płaci. A na zajęcia integracyjne w liceum przychodzi… połowa, bo reszta woli zostać w domu, oczywiście za aprobatą rodziców, którzy piszą zwolnienia i usprawiedliwienia (bo tego ważnego tematu nawet nie ruszono, mimo próśb ze strony nauczycieli, a rodzic nadal może usprawiedliwić wszystko, w każdej ilości, bez konsekwencji). Rozwiązania są. Proste i logiczne. Szkoda, że w ostatnich dwóch latach w MEN bardziej kreowano problemy, zamiast zająć się tymi realnymi… Przedłużenie wakacji dla dzieci o ten tydzień nie byłoby pewnie problemem, a usprawniłoby życie wielu.









Dodaj komentarz