Karty zostały rzucone na stół. Ktoś powiedział „sprawdzam”. Jednak przeciwnik zamiast odważnie poddać się weryfikacji (a może by nawet wygrał?), wywraca stół do góry nogami. Karty rozsypują się na podłogę, bo przecież od początku nie było ważne co w kartach. Wynik od początku był ustalony. Od początku wiadomo było kto jest wygranym, kto przegranym. A metody… okazały się iście gangsterskie…
Czytaj więcej
Autor: Jarek Bloch (Strona 14 z 24)
Póki co żyjemy w kraju demokratycznym. Od 1989 roku możemy swobodnie wyrażać swoje opinie. Mamy prawo demonstrować swe niezadowolenie w manifestacjach, strajkach, aby demokratycznie wybrana władza wiedziała, że istnieją inaczej myślący, których jest często dosyć sporo. Powinniśmy to robić, żeby uświadamiać politykom, że będą kolejne wybory i szczególnie niepopularne decyzje będzie można cofnąć, więc może nie warto ich wprowadzać. Ceńmy sobie te prawa, bo nie muszą one trwać wiecznie.
Czytaj więcej
Wielokrotnie słyszałem z ust polityków o działaniach na rzecz zwiększenia prestiżu zawodu nauczyciela. Ale czy jest to coś co możemy ot tak zwiększyć? Czy da się to zrobić siłą lub decyzją administracyjną? Z pewnością nie. Jednak na pewno można z wielu stron wspomóc nauczycieli aby ich autorytet wzrastał. Ale pamiętajmy, że ostateczny efekt i tak będzie uzależniony od działań belfra.
Czytaj więcej
Jakie będą skutki reformy, czas pokaże. Jednak na pewno wśród belfrów przybędzie chałturników. I nie mówię tego złośliwie, bo być chałturnikiem z własnego wyboru to oczywiście naganne, ale być nim gdy inaczej się nie da, to wkurzające i smutne. Iluż z nas w ciągu ostatnich kilku lat takimi się stało, a iluż przybędzie po likwidacji gimnazjów… Strach myśleć.
Czytaj więcej
Pierwsza połowa roku będzie wielką próbą jedności. Jedności nauczycieli, dyrektorów, samorządowców, rodziców. Różnie jest z tą jednością. Wiemy przecież, że likwidacja gimnazjów to dla tych grup temat kontrowersyjny, a linia podziału przebiega raczej w poprzek tych środowisk. Zgodni są jedynie eksperci (wiarygodni eksperci, a nie ci, których z kapelusza wyciąga rząd), oni jednoznacznie stwierdzają, że to głupi pomysł i zła zmiana. Ale kto w tym kraju słucha jeszcze ekspertów? Sprawa ta ma jeszcze inne, szersze dno. To test jedności dużej części społeczeństwa. Bo może się okazać, że część nauczycieli, część dyrektorów, część samorządowców (tych z wiadomej strony politycznego sporu), przedłoży swe małe interesiki nad dobro ogółu.
Czytaj więcej
Z wiadomych przyczyn od roku przyglądam się prowadzonym na różnych forach dyskusjom dotyczącym reformy oświaty. Najlepsze dyskusje znajduję na ogólnodostępnych portalach. Zrozumiałe, w końcu czytają je wszyscy. Przeciwnicy i zwolennicy. Dopiero tam zaczynamy rozumieć dlaczego środowisko oświatowe jest tak podzielone. Szczerości sprzyja anonimowość, która na ogólnodostępnych portalach sprawia, że ludzie mówią więcej niż tam gdzie muszą podać swoje dane. Wszystkie chwyty dozwolone, a między wierszami wyczytać możemy dużo ważnych informacji.
Czytaj więcej
Panie Prezydencie.
Ma Pan niepowtarzalną okazję pokazać, że jest Pan prezydentem wszystkich Polaków. Może Pan nie podpisać nowej ustawy oświatowej.
Osoba prezydenta powinna łączyć społeczeństwo, a nie dzielić. Ma Pan szansę działania na rzecz zgody. Mnogość głosów ze wszystkich stron powinna dać Panu do zrozumienia, że reforma w proponowanej postaci nie ma sensu. Jako człowiek nauki na pewno zdaje Pan sobie sprawę, iż zmiany wprowadzane w tak szaleńczym tempie nie mogą być dobre. Merytorycznie ta reforma się nie broni. Wyjdą niedoróbki, problemy których nie przewidziano, a ofiarą będą uczniowie. Chociażby z tego względu nie powinien Pan tej ustawy podpisać. W powstałym zamieszaniu ma Pan szansę przyjąć rolę mediatora. Usiądźmy do stołu i porozmawiajmy o prawdziwych problemach polskiej oświaty. Bo przecież problemy są, lecz nie wynikają ze struktury organizacyjnej szkół.
Panie Prezydencie. Nie powinien pan ignorować zdania ekspertów. Wie Pan, że obietnice wyborcze są często odzwierciedleniem woli tych, którzy nie znają istoty problemu. Niech nie pozwoli Pan wygrać populizmowi z rzeczowymi argumentami, bo to krok w bardzo niebezpieczną stronę. Tym bardziej, że pochopnie podjęte złe decyzje będą skutkowały na lata. Taka jest specyfika reform oświatowych.
Panie Prezydencie. Jako głowa państwa powinien Pan w powstałej wokół oświaty awanturze zachować zdrowy rozsądek i o to do Pana apeluję.
Jarosław Bloch
nauczyciel, autor bloga CO Z TĄ EDUKACJĄ?
Świat pęka. Po jednej stronie znajdują się ci, którzy chcą prawdy podawanej przez weryfikowalne teorie naukowe, po drugiej ci, którzy chcą prawdy podawanej im przez charyzmatycznych i niedouczonych przywódców. Po jednej stronie ci, którzy chcą dla nas świetlanej przyszłości w świecie wolnym od uprzedzeń, zabobonów i segregacji rasowej, po drugiej ci, którzy chcą świetlanej przyszłości w zamkniętych enklawach, do których nie wpuszczą nikogo, kto nie jest taki jak oni. Ci i ci uważają, że mają rację. Polska była dotąd na uboczu tego narastającego konfliktu, ale to przeszłość. Post prawda i post demokracja dotarły do nas zanim jeszcze zdążyliśmy nacieszyć się prawdą i demokracją… Czy w czasach post prawdy i post demokracji powstanie też post szkoła? Czy szkoła jaką znaliśmy będzie jeszcze w ogóle potrzebna?
Czytaj więcej
A więc odwrót? Zwijamy żagle? Praca wielu ludzi idzie na marne? Sukcesy w badaniach międzynarodowych okazują się zbiorem nic niewartych informacji? A jednak my Polacy jesteśmy trochę masochistami. Nie potrafimy docenić sukcesów, wolimy spektakularne porażki. Wolimy narzekać na rzeczywistość, zamiast ją zmieniać. Wiecznie płaczemy jak to kiedyś było fajnie, zamiast kreować przyszłość, wpływać na losy świata. Wielu naszych wspaniałych naukowców pracuje dziś za granicą, nie w Polsce, a w kraju cofamy się do czasów PRL. Tej samej PRL, która wydała genialnego Jacka Karpińskiego, którego komputery mogłyby podbić świat, a Dolina Krzemowa mogłaby być dzisiaj koło Warszawy, a nie obok San Francisco. Mogłaby gdyby Karpińskiego także nie pogrążyła polska bylejakość elit, jego projekt był zbyt odważny na swoje czasy, Karpiński skończył jako prywatny przedsiębiorca, hodowca trzony chlewnej, dla niezorientowanych – pasł świnie, potem też wyemigrował.
Czytaj więcej
To nie przypadek, że zacytowałem w tytule Orwella. Po lekturze broszury rządowej „Dobra szkoła” poczułem, że żyję już niemalże w realiach „Roku 1984”. Rozdźwięk pomiędzy tym co tam pisze, a rzeczywistością, jest bowiem zbyt duży, aby traktować to jako odmienny pogląd na sprawę. To już jest kreowanie rzeczywistości. Wymyślanie faktów, których nie ma i powoływanie się na rzekome badania, które przeczą rzeczywistości. Droga Pani Minister, gdyby istniała PRL, z pewnością pracowałaby Pani w wydziale propagandy.
Czytaj więcej








