Od jakiegoś czasu media żyją wydarzeniami z Bytomia, gdzie 15-letni chłopak zadźgał 13-letnią dziewczynę. Motywem prawdopodobnie była ciąża dziewczyny. Media, jak to media, pożywią się tragedią i zajmą się innymi tematami. Można tę zbrodnię rozpatrywać oczywiście w kategoriach jednostkowych, ale jako doświadczony pedagog widzę sprawę w szerszym kontekście. Dlaczego 13-latka zaszła w ciążę, dlaczego 15-latek sobie z tym nie poradził, ile takich przypadków, niekończących się tak tragicznie, jest codziennością wielu szkół, wielu rodzin? Czy można takim sytuacjom zapobiegać? Czy jest dziś klimat polityczny aby takie problemy rozwiązywać? Nie pustosłowiem, w którym przodują ostatni ministrowie edukacji, nie chciejstwem, nie promocją modelu wychowania, który nijak nie ma się do współczesnego świata. Otóż nie ma takiej woli. Działania, które można podjąć są na wyciągnięcie ręki, a rozwiązania są często opracowane, tyle że za ich wprowadzanie można obecnie oberwać…
Strona 7 z 24
Jeszcze niecałe dwa miesiące i będziemy obchodzić pierwszą rocznicę największej edukacyjnej ściemy w historii RP. Prawdziwe (nie cukierkowe, przedstawiane przez polityków, lub teoretyków) oblicze tej „nauki” jest koszmarne. Zapewnienia ministerstwa, że wszystko jest pod kontrolą jest malowaniem trawy na zielono. Tymczasem po cichu zachodzą negatywne procesy, które będą się za nami wlec przez lata. Tym bardziej że nic na razie nie wskazuje aby nauka zdalna miała się skończyć, bo tempo szczepień nauczycieli jest tak powolne, że prędzej należy spodziewać się kolejnego zawieszenia zajęć dla klas 1-3 niż powrotu do szkół reszty. W dodatku ten rok może przejść do historii szkolnictwa wyższego, jako ten w którym studenci przez cały rok akademicki nie zobaczą na oczy uczelni. Jaki kraj – takie nauczanie. A kraj? Wiemy, już Sienkiewicz to zdradził, a potem było tylko gorzej…
Zapowiedź zmiany terminu ferii był dla wszystkich zaskakująca. Jakby bomba wybuchła. Najpierw wszyscy oniemieli, po czym zaczęto liczyć straty, zastanawiać się czy to ma sens. Jednym pomysł się podoba, innym nie. Zawsze tak jest. W ocenie tego ruchu trzeba pamiętać o tym, że żyjemy w szczególnych czasach, naznaczonych epidemią. To trzeba brać pod uwagę. Od wiosny nic nie jest normalne. Ale mało kto mówi o tym, że sens takiej decyzji będzie związany z kilkoma innymi postanowieniami rządu, o czym na razie cicho. Poza apelami nie ma konkretnych decyzji, lecz Polacy nie stosują się zwykle do apeli.
Za mną trzy najtrudniejsze tygodnie życia. Covid jest w stanie przeczołgać człowieka jak walec, nie ma wiele wspólnego z grypą. Jest dokładnie taki jak mówią o nim lekarze zakaźni, którzy (jak wielokrotnie powtarzałem), powinni być naszymi autorytetami na te trudne czasy, ale nie są, bo autorytetem da młodych jest głupawa „mądrość” sieci. W czasie gdy zmagałem się z Covidem, w Katowicach, gdzie mieszkam, odeszły na wieczny spoczynek dwie nauczycielki, nie emerytki. Ile jeszcze trzeba ofiar? Co trzeba by tę walkę wygrać?
Wrzesień, dużo pracy i nie ma czasu pisać. Brakuje kadry i trzeba robić za dwóch. Dosłownie. Czasem jednak wypada zabrać głos, szczególnie gdy ministrem zostaje gość, którego wypowiedzi pasują bardziej do ustawki kibolskiej, aniżeli do połączonego ministerstwa edukacji i nauki. Ale jaka władza – tacy ministrowie, jakie standardy – taki poziom. Nieistotne. Po demolce Zalewskiej wiele już nie zdziała. Strukturę łatwiej zniszczyć niż ludzi.
Trzynasty sierpnia, do rozpoczęcia roku szkolnego 18 dni. Tak naprawdę nic nie wiadomo. Są mgliste warianty, szczegółów brak. Trochę mało jak na kilka miesięcy pracy, ale do tego nas już przyzwyczajono. Wiemy już, że to dyrektorzy lub władze lokalne będą decydować o formie nauki od września. To bardzo typowe i wygodne. Gdy się spiszą, MEN po raz kolejny odtrąbi „swój” sukces, gdy zawalą, będzie na kogo zrzucić winę. Poważnych scenariuszy, wraz z analizą skutków, ciągle brak. Pokuszę się więc o ocenę wariantów przedstawionych przez MEN i zaproponuję własny.
O parodii reformy edukacji zaserwowanej nam przez rządzących napisano już wiele. Na tym blogu też padło wiele gorzkich słów. Ale nareszcie widzimy o co w tych zmianach chodziło, przyznali to sami rządzący w osobie marszałka Terleckiego. O ideologizację, która widać nie była przez ostatnie lata dość mocna i zdecydowana, bo w grupie najmłodszych wyborców rządzący ponoszą porażki. A ponieważ starsi zgodnie z prawami natury odchodzą i przy okazji następnych wyborów głosy młodych mogą rozstrzygnąć o tym, kto będzie rządził, nie wróży to dobrze naszej szkole. Na kolejne lata przewiduję ideologiczny i programowy walec, wszak długopis do podpisywania wszystkiego jest już gotowy, więc wszystko potoczy się szybko.
Podczas pandemii nie komentowałem na bieżąco rozwoju wydarzeń w edukacji. Powód był prozaiczny – brak czasu. Prozaiczny, ale wiele mówiący o naszej pracy, bo w dobie nauczania zdalnego padało wiele zarzutów, że nauczyciele tylko zadają, a większość pracy odwalają rodzice w domu. To półprawda. Jak widać pracowałem i wyczekuję obecnie wakacji, aby nie widzieć przez miesiąc żadnej platformy edukacyjnej, bo pozostać na ten czas off line będzie ciężko. Chciałbym w tym poście zwrócić uwagę na to, co powinniśmy udoskonalić, jeśli historia się powtórzy. Bo zdalne nauczanie obnażyło wiele braków.
Świat należy do młodych. To oni będą go zmieniać. Ja mogę im w tym co najwyżej pomóc i kibicować. Plany i marzenia każdego, weryfikuje w końcu życie, które kiedyś powie sprawdzam. Nie każdy w swoim życiu będzie kimś wielkim i rozpoznawalnym. Ale czy na pewno? Czy bycie dobrym lekarzem – leczącym ludzi lub zwierzęta, ratownikiem – stanowiącym tę pierwszą rafę o którą odbić się może śmierć, informatykiem – który stworzy program ułatwiający na codzienne życie, nie jest czymś wielkim? Czy bycie fryzjerem, budowlańcem, cukiernikiem lub kucharzem (itd. itp.), którego pocztą pantoflową polecają sobie znajomi nie stanowi wielkości samej w sobie? Czy w byciu dobrym nauczycielem nie powinno być wpisane na pierwszym miejscu wspieranie, by młody człowiek, którego uczymy odnalazł swą mniejszą lub większą wielkość? Czy czasem o tym pierwszym, podstawowym obowiązku nie zapominamy? Ile wielkości stworzyłem? Ile wielkości zniszczyłem? Czy już czas na pierwszy rachunek sumienia? Bo o ile wspierać trzeba, to często sztuką jest też nie przeszkadzać, by wychować ludzi pełnych pasji o których opowiada książka Young Power. Czytaj więcej
Dziś głównym tematem będzie Edukacja dla Bezpieczeństwa. Przedmiot znany onegdaj jako Przysposobienie Obronne. Bo to właśnie EDB, uznawana często w szkołach jako piąte koło u wozu, wyrasta w świetle ostatnich wydarzeń na najważniejszy przedmiot, nie w kontekście egzaminów, a życia… Paradoksalnie pandemia może pomóc przywrócić tym zajęciom właściwą rangę. Jednak warto tutaj zastanowić się nad tym, co zrobić aby przedmiot odzyskał swój blask, a zajęcia z EDB mogły być ciekawą przygodą, a nie nudnym ględzeniem, między matematyką, a angielskim…








