Mamy wakacje, ale w szkołach już wiadomo, że kolejny rok szkolny odbędzie się dzięki zaangażowaniu emerytów i dodatkowej pracy nauczycieli po pięćdziesiątce. Minimalna pensja znów dogania nauczycielskie zarobki, które rosną wolniej niż inflacja. To żadna zachęta dla młodych by „bawić” się dziś w uczenie dzieci. Nieudolnie działające MEN ma zero mocy sprawczych by uczynić zawód bardziej prestiżowym, utrzymuje więc zachęty do dłuższej i cięższej pracy dla aktualnie pracujących. Podejmowane są też pierwsze próby deregulacji zawodu by uzupełnić braki kadrowe, na razie na poziomie przedszkola. Jednak misternie ułożony plan może zburzyć sama koalicja, forsując pomysł czterodniowego tygodnia pracy, który to pomysł nijak się ma do potrzeb szkół i dzisiejszych podstaw programowych…








