W Polsce wielu ludzi nie może znaleźć pracy, bo ich wykształcenie nie odpowiada potrzebom rynku pracy. To często wymieniany przez pracodawców argument. To prawda, ale nie cała, bo czy nie jest tak, że wprowadziliśmy regulacje z pogranicza absurdu, które sprawiają, że do każdej wąskiej zawodowej działeczki musimy mieć osobny kierunek kształcenia? Oczywiście są dziedziny, gdzie ta specjalizacja jest konieczna np. medycyna, ale do wielu innych prac można by z powodzeniem podejść bez dodatkowej szkoły, nowych uprawnień i egzaminów (gdzie często nabywamy niepotrzebnej teorii, a nie praktyki), wystarczył by kurs (praktyczny) na stanowisku pracy, lub osoba od której moglibyśmy po prostu brać przykład.
Czytaj więcej
Strona 17 z 24
Wiele razy słyszałem opinie, że polskie dzieci od początku podstawówki powinny uczyć się programowania. To oczywiście świetny pomysł i wreszcie coś się w tej kwestii ruszyło. Podobno programowanie ma znaleźć się w nowej podstawie programowej (od września), wg której dzieci zaczną naukę programowania od pierwszej klasy podstawówki, a skończą w liceum. Taki jest plan. Boję się jednak, że to zbyt krótki czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Poza tym, chciałbym zwrócić uwagę na kilka potencjalnych problemów. Wiele reform ostatnich lat wprowadzane było zbyt szybko i zderzały się ze ścianą problemów, które łatwo można było przewidzieć.
Czytaj więcej
Po kilkunastoletnim zachłyśnięciu się liceami ogólnokształcącymi, wraca temat techników i szkół zawodowych. Ktoś w końcu zauważył, że „magistrów od niczego” mamy w kraju wielu. W dodatku ci wysoko wykształceni coraz częściej aplikują o pracę znacznie poniżej swego wykształcenia, do której są… nie tak wykształceni jak trzeba… Na to wszystko nakładają się zmiany technologiczne, które generują zupełnie nowe zawody i sprawiają, że do niektórych nie trzeba już tak wielu pracowników. Ministerstwo chce więc stworzyć listę zawodów, które będą potrzebne w przyszłości. Dobrze, ale czy jest w stanie to przewidzieć?
Czytaj więcej
Zawsze byłem uczony, że wszystkie nasze działania wywołują określone konsekwencje, z którymi musimy się liczyć. Utwierdziły mnie w tym studia geograficzne. Tam dobitnie udowadniano nam, że czasami z pozoru niewielkie oddziaływanie, może wywołać szereg różnych, daleko idących następstw. Dlatego obecna, radosna twórczość ludzi odpowiedzialnych za oświatę niepokoi mnie, a coraz częściej zaczyna przerażać… Bo przecież po każdej imprezie trzeba w końcu posprzątać i podliczyć koszty…
Czytaj więcej
Kolejna „dobra zmiana” szykuje się w procedurze odwoławczej od wyników matur… Zamiast przestać oszczędzać na weryfikatorach prac maturalnych, MEN szuka dziury w całym. Pomysły takie jak powoływanie specjalnych komisji do odwoływania się od odwołań odrzuconych przez OKE, fotografowanie prac przez odwołujących się maturzystów, czy tworzenie puli miejsc rezerwowych na uczelniach dla tych, którzy się odwołali, pachnie tylko jednym – dalszym spadkiem poziomu egzaminu maturalnego… Jako egzaminator, który na bieżąco wyjaśnia wszelkie wątpliwości (dotyczące sprawdzanych prac) z weryfikatorem, przewodniczącym komisji egzaminacyjnej, a w razie potrzeb nawet z centralą w Warszawie, protestuję.
Czytaj więcej
Śledząc doniesienia prasowe ostatnich dni, czuję się jakby zafundowano mi równanie z wieloma niewiadomymi. Pech chciał, że jestem nie tylko rodzicem, lecz także belfrem, więc ilość niewiadomych jeszcze większa. Ilość postulowanych zmian jest spora: zmiana etapów kształcenia (6-latki, gimnazja), zmiany programowe (nowe podręczniki i cała dokumentacja), zmiany w egzaminach (test szóstoklasisty, no i nowa matura skoro szykują się zmiany w programach), zmiany w kuratoriach…
Czytaj więcej
Pani Minister powołuje Zespół Ekspertów Dobrych Zmian w Edukacji, do którego mogą się zgłaszać eksperci z różnych środowisk. Zespół zajmie się pracami dotyczącymi zmiany podstawy programowej i programów nauczania, prace będą przebiegały w grupach przedmiotowych. Brzmi nieźle, ale…
Czytaj więcej
Miały być życzenia na nowy rok, ale zamiast życzeń najpierw smutna refleksja nad stanem naszej debaty politycznej. Choć staram się nie wtrącać polityki do oświaty, to gdy polityka wchodzi z brudnymi buciorami w oświatę, reagować trzeba.
Czytaj więcej
Nieszczęsny gimnazjalisto… jesteś wszystkiemu winien. Stałeś się solą w oku nowych krzyżowców wychowawczej krucjaty. Jesteś wrzodem na zdrowym ciele narodu polskiego, wrzodem którego trzeba się pozbyć, wyciąć, zutylizować. Przez trzy lata pobytu w gimnazjum knujesz jak by tu doprowadzić kraj do moralnego upadku, przez co nie jesteś lepszy od zwykłego terrorysty. I to wszystko w tak młodym wieku… Wstyd.
Niestety… tak to ostatnio wygląda i to wszystko w czasie, kiedy wszyscy przyzwyczailiśmy się do reformy Handkego, i kiedy wyrosło pokolenie, które innej rzeczywistości nie zna.
Pani premier zapowiedziała rewolucję w edukacji, czyli nie czytała moich rad zamieszczonych w poprzednim wpisie. A szkoda, bo chyba lepiej zapoznać się z opiniami ekspertów, aniżeli przyklaskiwać żądaniom ulicznych tłumów. Przecież jak świat światem wiadomo, że tłum zawsze chce krwi i ofiar, tłum nie myśli racjonalnie, szybko osądza i nie bierze za nic odpowiedzialności, tłum szuka prostych recept i rozwiązań. A tak to już jest, że proste recepty podczas rozwiązywania skomplikowanych problemów raczej nie zadziałają…








