Na początku tego tygodnia na stronach MEN ukazała się zachęta do prekonsultacji w sprawie podstaw programowych. Władze MEN po raz kolejny powtarzają błąd, przed którym ostrzegało ich całe środowisko oświatowe. Byle tylko zmiany wprowadzić od września… Po co tak szybko? Nikt nie kwestionuje konieczności zmian w podstawach programowych, czy też w zadaniach domowych. Ale jeśli zrobi się te zmiany na ” łapu-capu” , to efekt będzie odwrotny od zamierzonego, a dobre pomysły spłoną w ogniu krytyki przez ich złe przygotowanie i zbyt szybkie wprowadzanie. Po raz kolejny też ministerstwo występuje w roli wszechwiedzącego. Klątwa Szucha działa, niewiele się zmienia…

Oglądałem podstawy z geografii. Wysłałem formularz kontaktowy. Tak jak przypuszczałem – jestem zawiedziony. 15 listopada pisałem na tym blogu aby ze zmianami w podstawie się nie spieszyć, aby popracować nad tym z 2 lata i zrobić to porządnie (post: Nowa podstawa programowa? – byle z głową…). No i nie myliłem się. Nie wiem jak z innych przedmiotów, ale zmiany z geografii można podciągnąć pod populistyczne działania na zasadzie „Mamy coś zrobić? Zróbmy cokolwiek”.

A jak to wygląda w praktyce? No to po kolei (odnosząc się i do ogólników, i do samej geografii):

  1. Formularz kontaktowy w miejscu na uwagi ma dość ograniczoną liczbę znaków. Napisałem im kilka zdań co o zmianach myślę i… formularz się skończył… Więc lepiej niech za dużo uwag nie będzie…
  2. To dosyć krótki czas konsultacji jak na tak poważne zmiany… Uwaga uwaga: 12 lutego zamieszczony komunikat o prekonsultacjach, 19 lutego ostateczny termin zgłaszania uwag. Tydzień! Tydzień to czas gdy informacja dociera do zainteresowanych (albo i nie), a gdzie czas na analizę i formułowanie wniosków? Niniejszy tekst jest napisany na L4. Gdybym nie był chory, to prawdopodobnie nie zdążyłbym wejść na stronę z propozycjami i odnieść się do nich. I większość nie zdąży…
  3. Zmiany z geografii są… kosmetyczne, coś wykreślone, coś napisane inaczej, nie zauważyłem żadnych większych fragmentów, z których by zrezygnowano. Niestety gdy chciałem w formularzu kontaktowym dać przykład kosmetycznej zmiany, to kopiując do formularza fragmenty podstawy, skreślenia i kolory zniknęły…  skopiował się tylko sam tekst, więc ciężko nawet wskazać o co nauczycielowi chodzi, bo możliwości edycji tekstu w formularzu brak…
  4. Z geografii wykreślono przeważnie fragmenty podstawy, które i tak nauczyciele geografii omijali ze względu na brak czasu np. elementy do realizacji w terenie. Więc zmiana będzie tu żadna, jedynie usankcjonuje stan faktyczny. Ale ale… praca w terenie to wartość dodana, mogłaby zostać gdyby… faktycznie przewietrzono podstawę programową… Nie chodziliśmy w teren, bo nie dało się zdążyć z podstawą, więc… wykreślono wyjścia w teren…
  5. NAJWAŻNIEJSZE! A gdzie GŁÓWNY postulat nauczycieli czyli ELASTYCZNE podejście do podstawy? O co mi chodzi? Tłumaczę na przykładzie swojego przedmiotu: np. z geografii rozszerzonej w podstawie mam 23 działy tematyczne do realizacji. Egzamin maturalny jest z… wszystkiego. Ale nie da się wszystkiego zrobić, wystarczy że nauczyciel ma dłuższe L4, albo klasa ma zajęcia w pechowym dniu, w którym w danym roku wiecznie przepadają lekcje. Rozwiązaniem byłoby wyznaczenie powiedzmy 12 działów (z 23), z których byłaby matura. Bez problemu z geografii wskażę takie najistotniejsze działy. Reszta mogłaby być w podstawie, ale nie do egzaminu. Chodzi o to by do części materiału podejść luźniej – projekty, prezentacje (praca ucznia), a nawet wyjście w teren. Bez tego nadal będzie presja czasowa, bo skoro już sami część zagadnień opuszczamy z braku czasu, albo robimy je po łebkach, to trochę wykreśleń niewiele zmieni… A tak wiem, które działy muszę zrobić do egzaminu, a resztę mogę potraktować elastycznie i nawet jeśli z tymi dodatkowymi działami nie zdążę (przez dłuższe L4 lub niekorzystny kalendarz), to uczeń nie zawali z tego powodu egzaminu!
  6. Kolejność zmian powinna być odwrotna. Najpierw powinni wypowiedzieć się nauczyciele i powinno być na to o wiele więcej czasu, np. do końca roku (niech spotkają się, podyskutują, prześlą propozycję), a potem powinni usiąść do tych uwag eksperci w ministerstwie i zastanawiać się co wykreślić. Tu postąpiono odwrotnie! Wykreśliliśmy! Macie tydzień na uwagi… Wszechwiedzący nie umarł…
  7. A propos wszechwiedzących. Z tego co czytam, zmiany robiło kilku ekspertów z CKE. Są raczej oderwani od rzeczywistości szkolnej…
  8. Brak propozycji zmian z Wf i z Edb. Dlaczego? Akurat Edb też uczę, tam podstawa dosłownie pęka w szwach. Ekipa Hall dołożyła tam kiedyś edukację zdrowotną i ograniczyła liczbę godzin w LO z 2 na 1 w cyklu, a potem ekipa Czarnka dorzuciła strzelectwo i szkołę przetrwania w tych samych ramach czasowych… Do jednej jednostki lekcyjnej wrzucone są często zagadnienia, które kiedyś robiliśmy na trzech godzinach…
  9. W podstawie programowej na poziomie podstawowym tym bardziej powinna być elastyczność. Np. nauczyciel z młodzieżą wybierają 10 działów z 20… i je realizują. Zróbmy mniej, ale lepiej. Podyskutujmy, miejmy na to czas. Na poziomie podstawowym przedmioty niekoniecznie musiałyby kończyć się oceną. Adnotacja „zaliczone” byłaby właściwsza.
  10. I jeszcze jedno, czego nie bierze się pod uwagę. Wymiana podręczników, którą zawsze kończą się zmiany programowe. Chociażby z szacunku dla zasobności portfeli rodziców uczniów, zmiany powinny być przemyślane, więc nie w takim ekspresowym tempie.

Efekt będzie do przewidzenia. Jak zawsze. We wrześniu zabrzmią fanfary, oznajmiając nową jakość w nowej podstawie, a nauczyciele zostaną ze starymi problemami… Tempo zmian, które forsują obecnie w ministerstwie, jest dla mnie niezrozumiałe. Tyle mówiliśmy o szybkich i nieprzemyślanych zmianach z czasów poprzednich ekip rządowych, więc wydawałoby się, że można nauczyć się na błędach… Nikt nie wymaga od ministerstwa natychmiastowych zmian. Każdy wie, że dobra robota wymaga długiego przygotowania. Każdy, oprócz ludzi w ministerstwie…