Mamy wakacje, ale w szkołach już wiadomo, że kolejny rok szkolny odbędzie się dzięki zaangażowaniu emerytów i dodatkowej pracy nauczycieli po pięćdziesiątce. Minimalna pensja znów dogania nauczycielskie zarobki, które rosną wolniej niż inflacja. To żadna zachęta dla młodych by „bawić” się dziś w uczenie dzieci. Nieudolnie działające MEN ma zero mocy sprawczych by uczynić zawód bardziej prestiżowym, utrzymuje więc zachęty do dłuższej i cięższej pracy dla aktualnie pracujących. Podejmowane są też pierwsze próby deregulacji zawodu by uzupełnić braki kadrowe, na razie na poziomie przedszkola. Jednak misternie ułożony plan może zburzyć sama koalicja, forsując pomysł czterodniowego tygodnia pracy, który to pomysł nijak się ma do potrzeb szkół i dzisiejszych podstaw programowych…
Tag: emeryci
Och jakie Ministerstwo Edukacji jest dobre… Od września 2025 szykują się nagrody dla tych, którzy przepracowali 45 lat. Problem w tym, że nauczycieli z takim stażem w szkołach praktycznie nie powinno być, a to że są i zachęca się ich do dalszej pracy, świadczy już nie o kryzysie, ale o zapaści systemu.
Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na podstawowe potrzeby, a przynajmniej tak twierdzi, to nie chodzi po sklepach by kupować kolejne rzeczy. Ta zasada dotyczy każdego rodzaju działalności, stosują ją firmy i prywatne gospodarstwa. MEN żyje w innej rzeczywistości. Podstawowe problemy oświaty nadal czekają na rozwiązanie (rzekomo nie ma na ich rozwiązanie pieniędzy), a wymyśla się coraz to nowe rzeczy, które wymagają finansowania…








