CO Z TĄ EDUKACJĄ?

Dużo zmian, mało efektów

Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na podstawowe potrzeby, a przynajmniej tak twierdzi, to nie chodzi po sklepach by kupować kolejne rzeczy. Ta zasada dotyczy każdego rodzaju działalności, stosują ją firmy i prywatne gospodarstwa. MEN żyje w innej rzeczywistości. Podstawowe problemy oświaty nadal czekają na rozwiązanie (rzekomo nie ma na ich rozwiązanie pieniędzy), a wymyśla się coraz to nowe rzeczy, które wymagają finansowania…

Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi dzisiaj w oświacie. Tak, wymaga ona kapitalnego remontu, ale jak wykonywać remonty, to można wyjaśnić na przykładzie budowlanym.  Remont zaczynamy od podstaw, na sypiące się i zagrzybione ściany, cieknące rury nie nakładamy farby ani tapety. Na krzywą podłogę nie kładziemy paneli. Do niewydolnej instalacji elektrycznej nie podłączamy energochłonnych urządzeń. MEN odwraca właśnie tę, wydawałoby się żelazną logikę… Pani minister nie ma podobno pieniędzy by zatrzymać odpływ nauczycieli. Szkoły stoją dziś emerytami, lub czekającymi na emeryturę. Nabór wśród młodych można nadal określić jako negatywny, albo przychodzi ktoś z łapanki, albo ten kto chce, a nie ten którego sobie wybraliśmy. A nawet gdy po roku pracy stwierdzimy, że człowiek się nie nadaje, to nie zwalniamy go bo nie ma na jego miejsce lepszych… A czasem gdy chcemy by osoba została, to ta odchodzi, bo gdzie indziej pracuje się mniej za więcej… Pani minister dodatkowo obciążyła szkoły tzw. „Ustawą Kamilka” sprawiając, że i tak już trudna praca stała się trudniejszą. Pani minister zamieszała w podstawach programowych, choć nadal nie ma tego co chcieliśmy – wizji zmian i przystającej do planów podstawy programowej. Bo planu nie ma. Podstawa programowa to nie wycinanka, z której tak jak dziś poobcinało się mniej atrakcyjne fragmenty. To całość, gdzie każdy kolejny poziom edukacyjny korzysta z poprzedniego, a nie go powiela. To podstawa, która zapewni naszym młodym ludziom możliwość konkurowania na zglobalizowanym rynku pracy, by następne pokolenie było co najmniej tak mądre jak dzisiejsze, a nie głupsze. Tymczasem w podstawówce likwiduje się przedmioty przyrodnicze łącząc je w jedno, na razie nie wiadomo do końca co, ale już z datą wprowadzenia. Nawet nie wiadomo kim będziemy pracować, bo założenie że kadry już są, może okazać się boleśnie nieprawdziwe. Spadek poziomu nauczania przedmiotów przyrodniczych po szkole podstawowej dostrzega się w szkołach średnich od kilku lat, ale nadal nie ma tam (jak w gimnazjum) egzaminu z części przyrodniczej. Alarmujemy, że jest źle, a reakcja jest odwrotna, bo idzie w stronę dalszego uproszczenia rzeczywistości. Ale problemy przed którymi stoi Ziemia jak na złość nie chcą się uprościć, tylko są coraz trudniejsze do rozwiązania… Tymczasem wprowadza się edukację zdrowotną, choć wystarczyłoby tak zmienić podstawy biologii, wf, edb aby tam zawrzeć większość treści na których nam zależy. I znowu zastanawiamy się kto będzie uczył, zakłada się, że kadry już przecież są, lecz nie dostrzegamy, że zaraz te kadry będą na emeryturze. A szybkość przechodzenia na emeryturę będzie wprost proporcjonalna do bałaganu w oświacie, który coraz widocznej narasta… Tymczasem ktoś nie dostrzega że pierwsza pomoc uczona jest od międzywojnia na po (edb) i zamiast dołożyć do edb godzinę, by tej pierwszej pomocy uczyć lepiej i dokładniej, zrzuca się to na wychowawców. Oczywiście zakładając, że są już przeszkoleni… Tymczasem psychologowie alarmują, że coraz więcej problemów młodzież ma sama ze sobą, ale wychowawca będzie miał mniej czasu na rozmowę i rozpoznanie tych problemów, bo będzie zajęty dmuchaniem fantoma…

Gdy widzę wiecznie uśmiechniętą szefową resortu, to zastanawiam się po co robi ten bałagan… MEN klei tapetę na zagrzybioną ścianę, kładzie panele na krzywą podłogę i podłącza płytę indukcyjną do przedwojennej instalacji. Byle coś się działo, byle było kolorowo, byle nikt nie zarzucił, że się nic nie robi. Kronika „dokonań” zarządzających oświatą jest coraz grubsza, ale nie wpływa na usprawnienie pracy na dole, wręcz ją utrudnia. Dyrektorzy z przerażeniem uświadamiają sobie, że tę radosną twórczość ministry będą musieli niedługo wcielić w życie. Jak, kim, za co? Jeszcze nie wiedzą, ale już mają świadomość, że będzie to wielka improwizacja, jak zwykle.

Nie jestem złośliwy. Nie jestem niegrzeczny. Nie czepiam się. Po prostu jestem nauczony tego, że jak nie masz pieniędzy, to gospodaruj tym co jest i nie generuj wydatków. Jeśli nie masz ludzi do roboty, to nie dokładaj pracy tym którzy są, bo uciekną. Jeśli dokładasz komuś pracy, to mu zapłać. Jeśli nie stać cię na wymarzone zmiany, posprzątaj i napraw, a będzie lepiej. Jeśli chcesz robić generalny remont, zacznij od podstaw, co być może jest uciążliwe i długotrwałe, ale za pewien czas nabierze kształtów. Jeśli chcesz coś zrobić dokładnie i dobrze, to się nie spiesz, bo pośpiech to bylejakość i niedokładność. Ja naprawdę mam wrażenie, że szefostwo resortu spadło z innej planety… Oświata oczekiwała od nowej władzy kilku lat spokoju (po dwudziestu latach „reform”) i urealnienia pensji, prosiliśmy o to. W tym czasie można by przygotowywać wielkie reformy. Zaczęto od reform, dla których nie ma ani finansowania, ani ludzi… Polska oświata otrzymuje kolejny pakiet chaosu…

2 Komentarze

  1. Włodzimierz Zielicz

    No szefostwo MEN (3 posełki + 1 poseł), w sumie 6 sztuk, rzeczywiście spadło z innej planety – NIKT po SWOJEJ maturze nie miał do czynienia z edukacją. To już bardziej szefowe 2 innych resortów – Dziemianowicz-Bąk (dr z IBE) czy Leszczyna (polonistka, nawet metodyk) „mają papiery” na MEN… 🙁 No a taka oskarżona Joanna M. była już ministrą sportu paręnaście lat temu, z opłakanym skutkiem 🙁 Pytanie co o TAKIEJ obsadzie resortu zadecydowało. Nic dziwnego, że panie (i 1 pan) są NADAL w trybie wyborczym – od konferencji prasowej do konferencji prasowej, od „pomysła” do „pomysła” i prób jego promocji … 🙁 https://www.facebook.com/photo/?fbid=880676057321396&set=a.150959926959683

  2. Maja

    Zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał oprócz jednej rzeczy – upatrywanie podniesienia poziomu nauczania przedmiotów przyrodniczych we wprowadzeniu egzaminu z tej szerokiej skądinąd dziedziny to pomyłka i widzenie w „egzaminacyjnym bacie” remedium. Nie tędy droga moim zdaniem…
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© 2026 Jarosław Bloch

Theme by Anders Noren — Up ↑