Zaprezentowane zostały pierwsze fragmenty podręcznika do nowego przedmiotu – Historia i Teraźniejszość, który ma zastąpić na poziomie podstawowym WOS. Jak bardzo polityczną rzeczą jest ów podręcznik, świadczą peany ze strony pisowskiej prawicy i krytyka ze strony centrum oraz lewicy. Dla mnie jednak ważne jest to, co zawiera ten podręcznik i czy w ogóle spełnia kryteria bycia podręcznikiem. Z tego co przeczytałem, to nie.
Zasada pisania podręcznika do szkoły średniej jest dosyć prosta. Prezentujemy fakty, aktualny stan wiedzy o danym zagadnieniu, podparty materiałem faktograficznym. Nie ma tam wiele miejsca na indywidualne wycieczki, a komentarze autora muszę mieścić się w kanonie tego co zbadane i powszechnie przez naukę uznane. Podręcznik musi mieć realistyczną objętość, dopasowaną do ilości godzin, które nauczyciel może poświęcić na pracę z nim.
Poświęciłem swój cenny czas i przeczytałem w całości fragmenty tej książki, udostępnione na witrynie Wydawnictwa Biały Kruk. Miałem wrażenie że czytam esej, nie podręcznik. Tekst jest bardzo stronniczy, pisany z wąskiej perspektywy miłośnika polskiej prawicy i chociażby z tego względu nie powinien być podręcznikiem. Autor nie ogranicza się do pozycji bezstronnego komentatora, często ocenia i moralizuje. Książka ta byłaby z pewnością cennym materiałem do dyskusji na kółku historycznym, jako opinia jednej ze stron, ale nie powinna pełnić roli obowiązującego podręcznika. Zasada bezstronności nie została tu zachowana, jest opinią prawicowego historyka, który snuje na jej łamach swoją wizję świata.
Książka ma aż 502 strony, sporo jak na przedmiot na poziomie podstawowym, już ten fakt zniechęci młodzież. Czasy się zmieniają, autor tego nie dostrzegł. W podręczniku dostało się Francji za kolaborację i Czechom za oportunizm, Brytyjczykom za opieszałość, Amerykanom za nierozwiązywanie własnych problemów. Klasyczne ujęcie ze strony prawdziwego Polaka, autorowi zacytuję tu biblię (Mat. 7:3-5): A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Poza tym to nie jest język podręcznika do szkoły średniej, poleciłbym go jako jedną z wersji najnowszej historii do dyskusji w szkole wyższej. Wiele tez jest kontrowersyjnych, z którymi nie zgodziliby się z pewnością historycy z USA, Francji czy Niemiec, autor dokonuje ryzykownych, a wręcz śliskich porównań np. o roli Polski i Francji w IIWŚ. Książka wykrzywia historię, prezentując ją nie tylko z punktu widzenia niewielkiego gracza w w światowej polityce, jakim jest Polska, ale będąc ścisłym, z punktu widzenia jedynie niedużej prawicowej części naszego społeczeństwa, czyli nawet nie z perspektywy większości Polaków. Pomija wiele meandrów ówczesnej polityki, które miały wpływ na podejmowane decyzje. Nie jest obiektywna. Utrwala stereotyp Polski i Polaka, których oszukuje cały świat i który może sobie potem wszystko tłumaczyć spiskiem. Ta książka wpisuje się idealnie we współczesną narrację dzisiejszych rządzących. Sprzyja to bierności, bo skoro wszyscy są nam coś winni, a my jesteśmy zawsze ofiarą, to wystarczy czekać na wyrównanie rachunków, zamiast starać się coś zmienić w nas samych.
Główny zarzut to zastąpienie przedmiotu, który miał uczyć o tym, jak być obywatelem w nowoczesnym państwie, sentymentalną opowieścią, w której snuje się jednostronną i stronniczą opowieść historyczną. To jest historia, wiedza o społeczeństwie wyparowała, ale taki widocznie ma być cel wprowadzenia takiego przedmiotu. A że poruszamy się w ramach historii najnowszej, czyli takiej w której wiele rzeczy jeszcze nie dopowiedziano i wiele rzeczy kryje się nadal w zamkniętych archiwach, więc jest to też opowieść niepełna. Tak naprawdę bezstronna historia najnowsza dopiero się napisze, kiedyś, dlatego podręcznik do HiT-u należy rozpatrywać w kategoriach opinii, wcale nie obiektywnej, co niezbyt dobrze wróży tym, którzy będą musieli go czytać, ale chyba dzisiejszej władzy o to właśnie chodzi. O indoktrynację.
Tyle na podstawie udostępnionych fragmentów. Sam autor określa swoje dzieło jako powieść historyczną i przygotowanie do wyższych studiów (wg mnie jest dobra na lekturę uzupełniającą, dla zainteresowanych). Widać nie powiedziano mu, że powieść historyczna to niezbyt dobra forma, szczególnie dla gorszych liceów i dla techników. Nie powiem, książkę czyta się dobrze, autor jest doświadczony i ceniony, jednak cały czas odnosiłem wrażenie że książka jest mocno tendencyjna, pisana z określonej perspektywy politycznej. Aż strach pomyśleć, co jest w innych częściach tekstu, tych nieudostępnionych, bo zakładam, że na początek zamieszczono te mniej kontrowersyjne… Dowiemy się niebawem. Tekst ten zakończę cytatem wyrwanym z niniejszego dzieła: „Pewność siebie ideologów lansujących tego rodzaju uproszczone wizje świata jest odwrotnie proporcjonalna do ich wiedzy. Pycha bowiem zagłusza racjonalną ocenę własnych możliwości” (R.10 str.347). Zostawiam autorowi do przemyślenia jego własne słowa… I czekam na głosowanie nad uchwałą o przyjęciu zestawu podręczników i programów nauczania. Zagłosuję „przeciw”.









Dodaj komentarz