Gdzie ja żyję? W kraju w którym dopiero sąd musiał udowodnić, że za pracę należy się płaca. Wór zwany 40-godzinnym tygodniem pracy nauczyciela był w Polsce od zawsze bardzo pojemny. Można było do niego wrzucić wszystko, trzydniową wycieczkę, wyjazd na zieloną szkołę, weekendowe dni otwarte, wyjazdy na zawody, targi edukacyjne etc. Czy ta patologia nareszcie się skończy? Wszystko zależy od Was drodzy nauczyciele!

Sąd zadecydował. Za nadgodziny należy się zapłata. Naginanie rzeczywistości powinno się skończyć, sekretariaty powinny zakupić w większej ilości druki delegacji.  Oczywiście jest jeszcze kwestia asertywności nauczycieli. Mają orzeczenie sądu na które mogą się powoływać. Dyrektorzy i jednostki prowadzące nie mają już nic do gadania: była praca – musi być płaca. Tylko musimy tego od nich wymagać… Pewnie pojawi się nieraz pokusa (i cicha prośba ze strony dyrektorów) by nauczyciel jechał tam i tam, ale nie zgłaszał tego oficjalnie (z tym, że teraz można to już nazwać oficjalnie pracą na czarno – za co są konsekwencje i po stronie pracodawcy i pracownika he he).  Znając polską rzeczywistość, to pewnie niedługo pojawią się w szkołach dodatkowe druki, na których nauczyciele będą zapewniać swym podpisem, że jadą na konkurs lub zawody w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy. Z tym, że byłby to już objaw giętkich karków nauczycieli i naginanie prawa. Nauczyciele, teraz naprawdę dużo zależy od was, od waszej postawy. Ja wiem, że czasem „dla dobra szkoły” będą was namawiać do dalszej pracy za darmo, ale to wasz wybór. Jeśli nie wykorzystacie tego wyroku, to faktycznie będziecie frajerami i będziecie zasługiwać na niskie zarobki.

To straszna wiadomość dla ministerstwa i dla samorządów. Bo nagle okaże się, że czasy białych niewolników się skończyły i trzeba będzie znaleźć pieniądze na rzeczy, które frajerzy dotąd robili za darmo. Fajnie gdy ktoś pracuje za darmo, to chyba marzenie każdego pracodawcy. Pracodawca państwowy korzystał z tego miłego dla siebie zwyczaju przez lata. A może będzie to początek PRAWDZIWEJ reformy edukacji? Bo odkąd pracuję, do marca 2025 nikt nie miał dobrego planu na reformę.

To zła informacja dla uczniów. Bo nagle może okazać się, że samorządy wywierać będą nacisk na dyrektorów szkół by nie organizowali zbyt często wycieczek, zawodów, wyjazdów, bo koszt tych wyjazdów będzie zbyt duży. Ale to dobra wiadomość dla realizacji podstawy programowej, która była często zaburzana zbyt częstymi wyjściami. Może wyjść i wyjazdów będzie faktycznie mniej, ale będą one bardziej przemyślane i potrzebne?

Sąd swym wyrokiem w sprawie nadgodzin dał nam do ręki narzędzie, którym możemy przywrócić normalność w szkole, korzystajmy z niego. Może nie trzeba będzie w zamian brać godzin dodatkowych w innej szkole? Oczywiście może być przez to mniej dorabiających nauczycieli, co jest kolejną straszną informacją dla dyrektorów i jednostek prowadzących. Ale może ktoś wreszcie pomyśli by zapłacić dobre stawki tak, by chętni do pracy się znaleźli.

A może… nie stanie się nic… Frajerzy przyjmą postawę „nic nie wiem, niczego nie słyszałem”, dyrektorzy przyjmą postawę „ale o co chodzi?”, samorządy przyjmą postawę „kasy nie ma, to przecież w ramach 40-godzinnego tygodnia”. Może wszyscy schowają głowę w piasek i będzie jak było? Związki zawodowe będą mogły ogłosić wtedy samolikwidację, bo po co walczyć o prawa tych, którzy tego nie chcą…