Koniec roku szkolnego to czas podsumowań. W XXI wieku w dobie cyfrowych dzienników i elektronicznie przesyłanych informacji za pośrednictwem globalnej sieci Internet, nadal tkwimy jedną nogą w XIX wieku. Nauczyciele tracą mnóstwo czasu na przygotowanie świadectw, szkoły tracą pieniądze na tusz do drukarek i ich eksploatację, państwo traci pieniądze na kilka milionów (ponad 4 mln) giloszy świadectw (pustych druków świadectw), a uczniowie dostają do ręki coś co i tak mają zapisane w dokumentacji elektronicznej, coś co stało się niezdrowym fetyszem, szczególnie jeśli w grę wchodzi świadectwo z biało-czerwonym paskiem… Nie mówiąc już o ekologii… I po co to wszystko?
Na wszelki wypadek, dokumentacja nie powinna być jedynie cyfrowa, ale są przecież arkusze ocen, przygotowywane elektronicznie, drukowane i archiwizowane. Świadectwo miało sens 20 lat temu, gdy dostęp do informacji o ocenach nie był jeszcze cyfrowy. Wtedy świadectwo było tym dokumentem na wszelki wypadek, gdyby doszło do zniszczenia arkuszy ocen i dzienników. Dziś mamy dokumentację potrójną (poczwórną?), choć cały czas mówimy o zmniejszeniu biurokracji: archiwizowane dzienniki elektroniczne, arkusze ocen w wersji elektronicznej, potem drukowane, oraz wydrukowane świadectwo. Widać jesteśmy bardzo bogatym krajem, a oświata ma za dużo pieniędzy, skoro pozwalamy sobie na taką rozrzutność. Trochę przypomina mi to komputeryzację w latach 90-tych XX wieku, gdy po pojawieniu się komputera w biurze, dostawiano biurko dla nowego pracownika, a reszta robiła to samo co zwykle…
Po co uczniowi świadectwo w wersji papierowej? Świadectwa moich dzieci leżą sobie w teczce czekając nie wiadomo na co, były używane RAZ, przez około godzinę (rozdanie, transport do domu i przedstawienie rodzicom). Ich przechowywanie stanowi kłopot, bo to kolejny papier, który do niczego nie będzie potrzebny, a szkoda wyrzucić…
A gdyby zamiast świadectw papierowych przesłać uczniowi plik pdf wiadomością email w dzienniku elektronicznym? Najlepiej bez pasków. Tak, to twoje świadectwo, możesz je pokazać babci, rodzicom, a forma to przykład naszej oszczędności i troski o środowisko, to znak, że dostrzegamy postęp technologiczny. Papierowe świadectwo wydawane byłoby raz: na koniec szkoły. Po 8 klasie i po zakończeniu edukacji ponadpodstawowej, szczególnie to drugie, bo tak naprawdę jedynie to świadectwo używane jest w dorosłym życiu. Zmiana szkoły, przeprowadzka? Nie ma problemu, dokumentacja przesłana może być elektronicznie. Wyjazd za granicę? Ktoś się uprze przy wersji papierowej? Ok, wydrukujemy ci świadectwo. Najlepiej za wniesieniem opłaty, bo skoro za byle pisemko z urzędu muszę zapłacić opłatę, to dlaczego nie za świadectwo na życzenie klienta? Przecież materiały użyte do jego druku i czas na to poświęcony, to koszt.
Coraz częściej narzekamy, że zaburzone są proporcje, że cel w postaci świadectwa z paskiem i oceny same w sobie stają się ważniejszym celem od wiedzy, którą zdobywamy. Potwierdzam, znam to z własnych doświadczeń pedagogicznych. Z drugiej strony cały czas utrzymujemy archaiczny model, w którym walka o najlepsze świadectwo i sam proces ich przygotowania determinuje ostatni miesiąc roku szkolnego, bo części uczniów „brakuje trochę do paska”, a potem następuje koniec klasyfikacji, przeważnie w połowie czerwca, bo operacja logistyczna „świadectwa” zajmuje przecież czas. A po klasyfikacji uczniowie tracą motywację do czegokolwiek, bo przecież nie stawia się już ocen… I po co to wszystko? Nagrodzić za wysoką średnią ocen można bez świadectwa z wyróżnieniem. Dając cyfrowy wykaz wyników za dany rok, zaoszczędzimy czas, który możemy poświęcić na lekcje. Bez drukowania świadectw ocenianie może skończyć się dwa dni przed końcem roku szkolnego, gdzie wyróżnimy za średnie i pracę, nie za pasek. A biało-czerwony pasek (wyróżnienie) niech widnieje na świadectwie ukończenia szkoły, niech będzie to nagroda za kilka lat pracy. Choć samo świadectwo ukończenia szkoły w dobie cyfryzacji przecież także może być plikiem, choć już urzędowym, z odpowiednimi zabezpieczeniami. Taki plik też można przesłać do pracodawcy albo na uczelnię. Co robi dziś uczeń, który chce się pochwalić świadectwem? Robi fotę i wrzuca ją do sieci. Ułatwmy mu to, zrobi sobie zrzut z ekranu, mniej MB. Może już czas zmienić rozporządzenia?









ciekawa tematyka, która pokazuję jak daleko w tyle jest elektronicznym obiegiem dokumentów ta instytucja w Polsce, tylko nie oszukujmy się ,wielu rządzącym jest to na rękę…bo nie potrafią nie umieją boją się sprzętu..wiec zostaje papier .
Będzie większy szmal +odpowiednio zaangażowani ludzie i myślę że będzie postęp w szkolnictwie …tylko dalej to będzie 10 lat za późno.